• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Działają w Holandii i Afryce, teraz przyszedł czas na Polskę

Robert Kiewlicz
22 grudnia 2011 (artykuł sprzed 12 lat) 
Nearshoring Solutions jest spółką z kapitałem holenderskim, od 6 lat zlokalizowaną w Gdańsku. Tworzą ją analitycy biznesowi, projektanci oraz programiści systemów informatycznych. Jej założycielem jest gdańszczanin z pochodzenia i lekarz z wykształcenia, Jacek Sałek. Nearshoring Solutions jest spółką z kapitałem holenderskim, od 6 lat zlokalizowaną w Gdańsku. Tworzą ją analitycy biznesowi, projektanci oraz programiści systemów informatycznych. Jej założycielem jest gdańszczanin z pochodzenia i lekarz z wykształcenia, Jacek Sałek.

Mają siedzibę w Gdańsku, ale swoimi systemami informatycznymi dla służby zdrowia podbili rynek holenderski i afrykański. Nearshoring Solutions to firma założona przez gdańszczanina Jacka Sałka, z wykształcenia lekarza, z zawodu i zamiłowania specjalistę w dziedzinie IT. Spółka już w 2012 roku chce wejść z nowymi pomysłami na rynek polski i zmienić oblicze polskiej służby zdrowia.



Jest Pan z wykształcenia lekarzem. Skąd pomysł na firmę z branży IT i dlaczego spółka córka Nearshoring Solutions powstała właśnie w Gdańsku?
 
Jacek Sałek: - Dlaczego w Gdańsku? Dlatego, że jestem gdańszczaninem. Dlaczego branża IT? To wymaga opowiedzenia dłuższej historii. Wyemigrowałem z Polski do Holandii na początku lat 90. Polska nie była jeszcze wtedy częścią Unii Europejskiej i dyplomy, które posiadałem, były w Holandii nic nie warte. Musiałem więc od nowa rozpocząć studia. W tym samym czasie zacząłem składać komputery, następnie zabrałem się za programowanie. Wszystko było jednak bardziej w sferze hobby. Jeden z moich znajomych spytał się mnie kiedyś, czemu z hobby nie uczynię sposobu na utrzymanie. Wtedy rozpocząłem pracę jako "człowiek od IT". Przez kilka lat pracowałem jako programista, następnie jako project manager, manager działu IT i operacji. Dla mnie samo IT nie jest jednak najważniejsze. Najważniejsze jest wykorzystanie technologii do poprawy procesów biznesowych.
 
W branży działacie już od wielu lat. Jednak bardziej znani jesteście na rynku holenderskim oraz w krajach afrykańskich niż w Polsce.
 
- Nasza przygoda z Afryką rozpoczęła się dlatego, że mamy bardzo duże doświadczenie na rynku zdrowia w Holandii. Ładnych parę lat temu stworzyliśmy tam systemy informatyczne do przetwarzania dużych ilości faktur medycznych. W związku z tym, że takich firm na tamtejszym rynku nie było dużo, zaczęliśmy być coraz bardziej postrzegani jako specjaliści. Jedna z fundacji holenderskich podjęła rozmowy z ministerstwem zdrowia w Ghanie. Ghana jako pierwszy kraj afrykański rozpoczęła tworzenie odpowiednika polskiego Narodowego Funduszu Zdrowia. Pojawiły się jednak pewne problemy organizacyjne i operacyjne. Szukali ludzi na świecie, którzy pomogliby im rozwiązać te problemy. Tak trafili poprzez fundację do naszej firmy. Kiedy rozpoczęliśmy pracę w Afryce, okazało się, że mają tam 22 mln papierowych faktur pisanych często ręcznie, które trzeba sprawdzić, ocenić pod względem poprawności i skontrolować, czy nie doszło do malwersacji finansowych. Początkowo działaliśmy w Ghanie jako konsultanci, następnie poproszono nas, abyśmy stworzyli nie tylko rozwiązania do obsługi szkód medycznych, ale także system informatyczny. W obecnej chwili system ten jest w trakcie pilota produkcyjnego.  
 
Jak Pan ocenia systemy do obsługi medycznej, które działają w Polsce? Czy nasz Narodowy Fundusz Zdrowia jest bardziej zacofany pod tym względem niż podobne instytucje działające w krajach afrykańskich?
 
- XXI wiek wiąże się z tym, że trzeba zaangażować w pewne procesy wszystkich jego użytkowników - pacjentów, lekarzy i ubezpieczalnie. Te trzy grupy muszą się ze sobą komunikować na jednej platformie. Drugą sprawą są koszty służby zdrowia, które są tak duże i rosną tak szybko, że aby zapewnić podstawowy poziom opieki zdrowotnej za przyzwoitą cenę, trzeba cały czas myśleć o tym, jak poprawiać cały proces. W Polsce jeszcze na razie nie ma systemu informatycznego, który by to wszystko ogarnął. Nie ma tutaj znaczenia kwestia chęci. Chodzi o to, kto ma to zrobić, kto będzie właścicielem tego systemu i będzie go nadzorował oraz kto ma za to zapłacić.

Przykładem może być ostatni produkt, który wprowadziliśmy w Holandii. Korzystając z niego, klient może faktury medyczne wprowadzać bezpośrednio do systemu informatycznego ubezpieczalni. Co ciekawe, może także widzieć wszystkie faktury, które trafiają tam bezpośrednio ze służby zdrowia. Kiedy pacjent sam zobaczy te dokumenty i sprawdzi, jakie są to koszty, rośnie nie tylko jego świadomość; takie rozwiązanie zabezpiecza także przed nielegalnymi działaniami. Ani pacjent, ani służba zdrowia nie mają możliwości wystawienia fałszywej faktury.

Dlaczego swoich rozwiązań i produktów nie sprzedajecie na rynku polskim?

- Powiem szczerze, że jeszcze nie potrafię robić biznesu w Polsce. Nauczyłem się robić biznes w Holandii i nauczyłem się postępować z ludźmi tak jak się postępuje na tamtym rynku. Tam, jeśli ma się ciekawe rozwiązanie technologiczne lub ciekawy pomysł, to jest się rozchwytywanym na rynku. Jeśli potrafi się przekonać klienta, że ma się dobry produkt to się go sprzedaje. W związku z tym, że branża, w której działamy, jest niszowa, ludzie trafiają do nas często z polecenia. Nie inwestujemy prawie żadnych środków w marketing. W Polsce natomiast ludzie wciąż boją się zaryzykować i powierzyć rozwiązanie problemu specjaliście. Z drugiej strony robi się duże przetargi, gdzie wymagania dla małych specjalistycznych firm są nie do przejścia. Dlatego cały czas jeszcze zastanawiam się, jak na tym rynku polskim się poruszać.

Nasz rynek jak na razie sondujecie. Jednak macie pomysły, z jakimi być może już w 2012 roku wejdziecie do Polski.

- Chcemy sprawdzić po prostu, gdzie da się coś zarobić. Chcielibyśmy z pewnością wprowadzić nowe rozwiązania w służbie zdrowia - coaching internetowy czy profilaktyka przez Internet to na pewno rzeczy, które będziemy próbowali tutaj promować i pokazywać. Mamy też pomysł, który chcemy przeszczepić z rynku holenderskiego. Statystycznie 75 proc. osób badanych twierdzi, że nie wierzy w referencje pokazywane na stronach internetowych. Z drugiej strony wszyscy wiemy, jak ważne są referencje. Platforma internetowa, jaka powstała właśnie w Holandii, pozwala na bezpieczne i rzetelne potwierdzanie referencji oraz sprawdzenie swojego potencjalnego partnera biznesowego. Daje to możliwość spotkania rożnego rodzaju ludzi ze świata biznesu, a z drugiej strony uwiarygadnia ich. Taka platforma jest świetna dla małych i średnich firm.

Stwierdził Pan, że potrafi robić biznes w Holandii. Na jakie problemy natyka się biznesmen z doświadczeniem na rynkach zachodnich, wchodząc na rynek polski?

Przerażają mnie przetargi. Sam w sobie przetarg nie jest rzeczą złą. Natomiast bardzo często są one tworzone przez ludzi, którzy mają za zadanie wybrać dostawcę, ale nie za bardzo wiedzą, na czym polega biznes. Z dokumentacji przetargowej przeważnie nie wynika, jaki problem trzeba rozwiązać.

Dlatego przy przetargu nie rozmawia się na temat rozwiązania danego problemu, tylko rozmawia się na temat zdobycia samego przetargu. To są przecież dwie zupełnie inne rzeczy. Dopóki w przetargu chodzi o zakup sprzętu, to wszystko jest proste, jednak jeśli mówimy o usługach informatycznych, to bez zrozumienia całego procesu i specyfiki danego biznesu takie oferty to zwykłe bicie piany.

Pierwsze trzy lata działalności w Polsce to także trudna współpraca z fiskusem. Stale mieliśmy w firmie kontrole. Miałem wrażenie, że po prostu na siłę szuka się problemu. Dochodziło do tak absurdalnych sytuacji, że moja księgowa mówiła mi, jak prowadzić biznes, aby urząd podatkowy był zadowolony. To jest przerażające, bo zabija kreatywność. W Holandii urząd podatkowy jest po to, aby pomóc mi w uniknięciu błędów i jest dla mnie partnerem.

Wrócił Pan jednak do Polski, aby robić tutaj biznes. Oznacza to, że poza tymi problemami dostrzegł Pan jednak jakiś potencjał?

- Dużym pozytywem są ludzie. Rzeczą, która jest ważna w Polsce i którą powinniśmy kultywować jest to, że Polakom się po prostu chce. Inicjatywa, chęć pracy, chęć uczenia się, zdobycia nowego doświadczenia to jest kapitał, który w tym kraju jest najważniejszy. Jeśli to stracimy, przepadnie największy atut konkurencyjności. Jeśli dla nas praca stanie się jedynie sposobem na zarobienie pieniędzy na bieżące wydatki i odłożeniem na emeryturę, to będziemy w takiej samej sytuacji, jak duża część Europy Zachodniej w chwili obecnej.

Afrykańska przygoda Nearshoring Solutions

Spółka przygotowała dla wsparcia ghańskiego systemu zdrowia system obejmujący: logistykę papieru, przepisywanie danych z papieru, walidację, weryfikację, ocenę, korekcję oraz rejestrację płatności. System obsługuje 20 mln papierowych faktur medycznych rocznie. System rozpoznaje także próby defraudacji (m.in. zdublowane wizyty lub wystawione recepty).

Na zlecenie organizacji PharmAccess spółka przygotowała i wdrożyła też system do rejestracji osób ubezpieczonych w Tanzanii. Jest to aplikacja pracująca na wielu stacjach roboczych i synchronizująca dane do głównego serwera. Pracownicy zajmujący się rejestracją pracują w wielu wioskach Tanzanii, od czasu do czasu przyjeżdżają do centrali, gdzie synchronizują dane dotyczące osób ubezpieczonych. System umożliwia: rejestrowanie nowych osób objętych ubezpieczeniem: dane personalne, zdjęcia, odciski palców, historia medyczna, wydruk dowodu ubezpieczenia ze zdjęciem, zakodowanie karty chip z odciskiem palców, zarządzanie osobami ubezpieczonymi (zmiany danych, rejestracja śmierci, przedłużanie ubezpieczenia), identyfikację osób ubezpieczonych na podstawie odcisków palców, panel rejestracji, w którym można pacjentów identyfikować i rejestrować na wizyty. Klientami spółki są też takie firmy, jak Dekra, Grupa Aegon, koncern Watts, czy Nec Philips.

 

Miejsca

  • Yameo Gdańsk, Piastowska 11

Opinie (17) 2 zablokowane

  • Brawo Gdansk

    Znwou gora

    • 12 1

  • Nawet Afryka

    nas wyprzedza...

    • 10 2

  • Super, (1)

    polscy specjaliści górą! Naprawdę mamy się czym pochwalić!

    • 17 1

    • z czego sie głupia cieszysz jak głupi do sera!Ci twoi specjalisci nic dla Gdańska i w POlsce niezrobili

      A to co robią w afryce mnie nieinteresuje raczej to jest przykre ze nawet afryka nas wyprzedza zgodnie z przysłowiem ze jestesmy 100 lat za muzynami

      • 1 7

  • Fakt, ze w Polsce mamy swietne kadry, ktorym sie chce

    i to za pensje bezrobotnego w Europie Zach. jak maja troche szczescia :]

    • 2 0

  • robienie biznesu w Polsce jest bardzo proste

    trzeba być "swoim" i ze swoimi torcik kroić, zwłaszcza ten publiczny. W przypadku dziedziny jak a zajmuje się Pan Jacek "swoje" jest Asseco.

    • 5 3

  • Artykuł sponosorwany

    • 4 17

  • RZAD WIE I TAK SWOJE ! I KAZDY DOBRY SYSTEM INFORMATYCZNY MOZE IM TYLKO PRZESZKADZAC W TWORZENI URZEDNICZO KOLEZENSKIEJ PRALKI

    ! Przeciez lobby urzednicze musi sie rozwijac a systemy !!! ooo panie !!! po co systemy ????? i pani Basia z pania Wandzią i panem Bolkiem az do konca zycia pieczateczki sobie beda stawiac i papiery przewalac i mowic ze misje wypelniają !!!

    • 8 1

  • pracowalem tam

    slabo placili, dla studentow na dorobku ok.

    • 6 0

  • święte słowa

    żydzi są wszędzie i ich lobby trzęsię nawet USA, wykończą Kaczyńskiego

    • 0 5

  • (2)

    Czy w Polsce nadal są powszechne papierowe recepty i książeczki zdrowia takie jak kilka lat temu? Dawno mnie w kraju nie było, może już lekarze też wbijają dane do systemu. Jak nie, to czas najwyższy. U mnie jest tak, że informacje o pacjencie są w komputerze, a np. ewentualne recepty po wprowadzeniu w system są natychmiast dostępne w komputerach aptek w całym kraju.

    • 2 0

    • to nudno masz

      miło mi się wspomina loty po specyfikach nabytych na podstawie podrobinych recept

      • 0 2

    • my mieszkamy w rajskiej zielonej wyspie i komputeryzacje jest nam nie potrzebna:)

      chemy byc zacofanym państwem poto by mozna było karsc ile wlezie z funduszu zdrowia i zeby nikt tego niekontolował :)

      • 2 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Marek Kasicki

Wiceprezes zarządu Energa-Operator. Absolwent Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki...

Najczęściej czytane