stat

Trzeba odzyskać państwo dla obywatela

O fatalnym stanie polskiego państwa, problemach przedsiębiorców i skomplikowanych przepisach prawa rozmawiamy z  Andrzejem Malinowskim, prezydentem Pracodawców RP, który był gościem Gdańskiego Klubu Biznesu i Pracodawców Pomorza.


Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.
Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP. fot. mat.prasowe

Spotyka się Pan na co dzień z przedstawicielami środowisk biznesowych. Czy spotkał się Pan z takim pytaniem, które najczęściej nurtuje biznesmenów, a na które nie znajduje Pan odpowiedzi?

Andrzej Malinowski: - To pytanie dotyczy rzeczy, która nurtuje chyba każdego z nas, czyli jaka będzie przyszłość. To co się dzieje na styku państwo, a przedsiębiorcy zaczyna obalać mit "zielonej wyspy". Ja i moi koledzy jesteśmy lekko zdezorientowani bo z jednej strony mamy dane, które wskazują na to , że wszystko idzie dobrze, mamy ochotę inwestować, wzrasta sprzedaż detaliczna, ale z drugiej strony co chwilę pojawia się minister finansów Jacek Rostowski. Zasypuje on podobno dziurę budżetową, której my dokładnie nie potrafimy sobie wyobrazić, bez przerwy robi skok na kasę i wykorzystuje każdą możliwość aby przerzucić całą odpowiedzialność finansową państwa na przedsiębiorców i zahamować ich rozwój.

Najpierw poskreślano wszystkie inwestycje, które są opłacane z budżetu państwa, a później minister finansów dziwi się, ze nie ma wpływów podatkowych. Wielu przedsiębiorców, szczególnie tych lokalnych stanęło przed poważnymi problemami, ponieważ liczyli np., na to, że będą realizowane inwestycje drogowe. Wylizingowali sprzęt, ten sprzęt teraz stoi, nie ma na to pieniędzy.

Natomiast samorządy dostają bez przerwy zadania płynące z centrali, tylko w ślad za tymi zadaniami nie idą pieniądze. Później ze zdziwieniem otrzymują od ministra finansów informację, ze się zadłużają ponad miarę. Każdy w Polsce wie, że mamy czas funduszy unijnych i aby z tych funduszy skorzystać, trzeba najpierw coś wyłożyć. Nie wie jednak tego minister Rostowski.

Myśli Pan, że minister o tym nie wie?

- Nie wie, a przynajmniej sprawia takie wrażenie. Wiele jego decyzji sprawia wrażenie jakby był on niedouczony.

W takim razie co należałoby zmienić?

- Na pytanie potrzebowałbym ok. 10 godzin, aby w pełni na nie odpowiedzieć.

Przykładem mogą być kontrole różnych instytucji, na które często skarżą się przedsiębiorcy. Czy nie należałoby np. ograniczyć ich do jednej kontroli w jednym czasie?

- To nie jest kwestia samej kontroli. Problem dotyczy różnego rodzaju, często sprzecznych ze sobą przepisów, licencji, koncesji, itd. Nasz punkt widzenia jest prosty. Chcemy UE plus 0. Czyli to wszystko co jest wymagane przez Unię Europejską, bo musimy się tym przepisom podporządkować i nic poza tym. Natomiast cały problem polega na tym, że to co według nas powinno stanowić zero to ok. siedmio-, czy ośmiokrotnie większa ilość przepisów niż wymaga tego UE. Podstawą jest to co zapowiadał premier Donald Tusk i co nie zostało niestety zrealizowane, mianowicie odzyskanie państwa dla obywatela.

Na dwulecie rządu Pracodawcy RP zlecili jednej z renomowanych kancelarii adwokackich, żeby zrobiła ocenę ustawodawstwa, które zostało skierowane w tym okresie do Sejmu. Jest konstytucyjny obowiązek dołożenia do każdej ustawy tzw. oceny skutków regulacji. Proszę sobie wyobrazić, że w 100 proc. ta ocena skutków regulacji w każdej ustawie dotyczyła jej wpływu na budżet państwa i na administrację publiczną. Z obywatelem się nikt nie liczył.

Stoi Pan na czele dużej, silnej organizacji dlaczego rząd nie liczy się z jej zdaniem?

- Może dlatego, że nie palimy opon? Może dlatego, że nie robimy rewolucji? Staramy się działać w granicach prawa, co nie zawsze można powiedzieć o drugiej stronie. Przykładem może być Fundusz Pracy, gdzie gromadzimy, płacąc 2,50 zł od jednego pracownika, pieniądze, aby wykorzystać ten Fundusz dla aktywizacji bezrobotnych. Nagle okazuje się, ze poza naszymi plecami z tego Funduszu dofinansowuje się lekarzy, pielęgniarki, dopłaty do kredytów w ramach programu "Rodzina na swoim". Czy to nie jest przypadkiem kolejny skok na kasę?
Apelujemy cały czas do rządzących, że jeśli nie mogą, lub chcą nam pomóc, to niech przynajmniej nam nie przeszkadzają.

Może wynika to z tego, że mamy w kraju kilka dużych organizacji pracodawców?

- To nie ma najmniejszego znaczenia ile jest tych organizacji. Jeśli im się przyjrzeć to w kwestii celów i zadań prowadzą podobną działalność. Mają jedynie inne metody działania. Problem polega na tym, że mamy cały czas, niezależnie od rządów, fatalne państwo. Za ten fatalny stan odpowiadają politycy, którzy nie chcą tego naprawić. Dla nich jest to po protu wygodne.

Opinie (79) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Marek Kasicki

Wiceprezes zarządu Energa-Operator. Absolwent Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki...