Zegarki znad Bałtyku. Luksusowa marka z lokalnym akcentem

Firma Balticus istnieje od 2014 roku. Sam twórca marki, Bartosz Knop, pochodzi z Władysławowa i to stąd nawiązanie do Morza Bałtyckiego w nazwie marki.
Firma Balticus istnieje od 2014 roku. Sam twórca marki, Bartosz Knop, pochodzi z Władysławowa i to stąd nawiązanie do Morza Bałtyckiego w nazwie marki. mat.prasowe

Makrele, łososie, wątróbki z dorsza. Przemysł Islandii to głównie rybołówstwo i przetwórstwo rybne. A ryby i produkty rybne stanowią ponad 70 proc. islandzkich towarów eksportowych. Jednak czy przemysł rybny może mieć coś wspólnego z zegarkami? W 2005 roku na Islandii powstał pierwszy i jedyny w tym kraju producent zegarków - JS Watch Reykjavik Co. W tym samym czasie pracujący wówczas na Islandii Bartosz Knop postanowił diametralnie odmienić swoje życie i porzucić kierowanie spółką przetwórstwa rybnego, aby poświęcić się pasji do zegarków. Tak powstała nasza lokalna, pomorska marka luksusowych zegarków - Balticus.



- Przez lata związany byłem z przemysłem rybnym, a dokładnie z produkcją konserw rybnych. Początkowo pracowałem w Polsce, następnie w Danii, a skończyłem, prowadząc polsko-islandzką spółkę na Islandii. Po trzech latach zdecydowałem się na powrót i podjęcie wyzwania związanego z prowadzeniem biznesu w Polsce - opowiada Bartosz Knop, twórca i właściciel marki zegarków Balticus. - To był moment, w którym postanowiłem diametralnie zmienić swoje życie. Postanowiłem, że zajmę się tym, czym się od zawsze interesowałem, i połączę pasję z biznesem. Od dawna miałem dwie pasje: samochody i zegarki. Z perspektywy sześciu lat prowadzenia biznesu mogę powiedzieć, że udało mi się odnieść sukces i to całkiem spory. Marka Balticus jest i rozpoznawalna, i dobrze kojarzona.

Inspiracja islandzką manufakturą zegarków



Firma istnieje od 2014. Sam twórca marki Bartosz Knop pochodzi z Władysławowa i to stąd nawiązanie do Morza Bałtyckiego w nazwie marki. Pierwszy model zegarka powstawał ponad rok. Nazwany został Grey Seal - foka szara. Na cześć fokarium na Helu, które Bartosz Konop odwiedzał jako dziecko.

Już w 2017 roku Balticus sprzedał 600 zegarków za kwotę 750 tys. zł. Rok później przychody przekroczyły już 1 mln zł. W 2019 roku firma sprzedała rekordowe tysiąc zegarków i osiągnęła 1,15 mln zł przychodów. Prognoza na 2020 r. zakładała wzrost przychodów ze sprzedaży do 2,05 mln zł.

- Branżę zegarkową obserwowałem już na Islandii. Tamtejsza marka JS Watch Reykjavik Co. reklamuje się jako prawdopodobnie najmniejsza manufaktura zegarkowa na świecie. To była moja spora inspiracja. Skoro naród blisko 300 tys. jest w stanie stworzyć tak wspaniałe zegarki, to i ja mogłem się tego podjąć. Od zawsze powtarzam, że: lepiej spróbować i polec, niż nie spróbować i żałować, że się czegoś nie zrobiło - mówi Knop. - Od samego początku założyłem, że Balticus ma być nową marką i nie dorabiałem do niej na siłę historii. Mam nadzieję, że to, że nie miałem poprzednio żadnych związków z branżą zegarkową, dało mi świeższy pogląd na to, jak prowadzenie marki wyglądać powinno. Być może to właśnie przyczyniło się do jej sukcesu.

Nad Balticusem czuwa gdyński zegarmistrz



- Od samego początku na mojej drodze pojawił się gdyński zegarmistrz Piotr Ogrodowicz. Stało się to za sugestią Władysława Mellera - właściciela warszawskiego salonu z zegarkami, osoby od lat aktywnie związanej z branżą zegarkową w Polsce. - Piotr jest moim wsparciem technicznym, serwisowym i swojego rodzaju ciałem doradczym. Ma on wkład w każdy zegarek naszej marki. Nawet jeśli jakiś model nie jest składany w jego zakładzie, to zawsze podlega on jego ocenie - opowiada Knop. - W Polsce mamy jeszcze całkiem spore możliwość dotyczące serwisowania zegarków W tej branży, marki globalne dążą do wymienialności. W większości zegarków uszkodzone mechanizmy się po prostu wymienia zwykle w całości.

Firma Ogrodowicz i Syn to trzecie pokolenie zegarmistrzów. Zakład powstał w 1947 roku. Początkowo firma funkcjonowała we Wrocławiu, jednak już po roku przeniesiona została do Gdańska. Natomiast w latach 80. XX w. do Gdyni.

- Współpracując z Piotrem, mam możliwość serwisu, naprawy czy customizacji. Kierujemy nasze produkty do ludzi, którzy chcą się trochę wyróżnić i są znudzeni markami globalnymi. Cena jest w naszym wypadku trochę drugorzędnym elementem. Trafiamy do klientów, którzy mają trochę ponadprzeciętne zarobki. Jednak to dosyć specjalny produkt. Nie produkujemy zegarków w milionach sztuk. Zajęliśmy niszę i nie konkurujemy z masowymi, globalnymi markami - wyjaśnia Knop.

Zegarki Made in Poland



Produkcja większości części odbywa się w Chinach lub w Hongkongu, natomiast mechanizmy używane w czasomierzach Balticus pochodzą od producentów japońskich lub szwajcarskich. Część z nich jest montowana w zakładzie zegarmistrzowskim Ogrodowicz i Syn.

- Do pewnego poziomu cenowego wiele operacji, wiele elementów zegarków jest produkowanych w krajach trzecich czy w Chinach, czy w Hongkongu, czy jakkolwiek jest to oznaczane, niekiedy "Far East". My projektujemy, częściowo składamy, serwisujemy, przeprowadzamy kontrolę jakości w Polsce, tu też płacimy podatki. Jesteśmy polską marką. Każdy model wytwarzamy w ilościach 200-500 sztuk, a każdy model to oddzielny produkt - wyjaśnia Knop.
Za projektami zegarków marki Balticus stoi Mateusz Przystał, projektant, który zaczynał już w wieku 15 lat pod okiem Janusza Kaniewskiego - projektował dla Ferrari, był współautorem loga koncernu Fiat czy opakowań papierosów Marlboro.

- Jest to utalentowany, młody, polski projektant mający na swoim koncie wiele poważnych projektów - mówi Knop.
Przystał na co dzień związany jest z branżą automotive. Jako 20-latek projektował dla jednej ze znanych marek samochodów sportowych, współprojektował też stacje benzynowe.

Tradycyjne zegarki nadal w modzie



Jak wyjaśnia Knop, zegarki to nie tylko "pokazywacze" czasu.

- Jeśli ktoś potrzebuje wyłącznie tej funkcji, to ma zegarek w komórce. Balticus to, jak na razie, produkty skierowane głównie do mężczyzn, a zegarki pozostają właściwie jedyną, typowo męską, biżuterią. Z ciekawości zazwyczaj spoglądamy, kto jaki zegarek nosi. Balticus przez swoją niszowość staje się często powodem do rozmów i wyróżnia naszych klientów. Na dzisiaj oferujemy zegarki w przedziale 1-3 tys. zł . Dla niejednego będzie to dużo. Jednak nadal jesteśmy ekstremalnie konkurencyjni w stosunku do tego, jaką jakość oferujemy - dodaje Knop.
Technologia pędzi. Świetnie widać to na przykładzie telefonów. Co dwa lata dostajemy nowe modele, a stare idą w kąt. Czy taki sam los czeka zegarki?

- Tradycyjne zegarki, o ile nie zostaną zdeprecjonowane przez duże marki, które cały czas stawiają na masowość, i nie dojdziemy do tego, że staną się "jednorazowe", to przetrwają - wyjaśnia. - Coraz więcej ludzi, nawet jeśli nosi smartwatch, to często na drugiej ręce ma zegarek tradycyjny. Te zegarki mają duszę, niekiedy się spóźniają, przez co dają nam możliwość obcowania nie z bezduszną elektroniką, ale z przedmiotem, który ma czasami swoje humory. Do czasu, kiedy będę miał możliwość współpracy z prawdziwym zegarmistrzem, który "czuje zegarki", to będę na tej podstawie budował swoją markę. Mamy nadzieję, że będziemy się coraz głębiej zakorzeniać w świadomości.

Celem dalszy rozwój marki



Spółka pod nazwą Balticus SA powstała w lutym 2020 r. Przed lutym 2020 r. działalność była prowadzona przez założyciela spółki w formie jednoosobowej działalności gospodarczej. Do 10 czerwca 2020 roku Balticus prowadził emisję akcji. Zebrał ponad 1,6 mln zł.

- Oceniam emisję jako sukces. Obecnie rozszerzamy naszą ofertę o biżuterię przy współpracy z firmą Goldmark z Wejherowa. Jest ona związana z jednym z naszych zegarków - Gwiezdny Pył. Niedługo pojawią się inne akcesoria z marką Balticus. Odświeżamy model Grey Seal.
Balticus posiada już własną sieć dystrybucji stacjonarnej. Obecnie zegarki marki Balticus można zakupić w 18 salonach na terenie całej Polski. W 2020 roku Balticus planuje powiększyć sieć sprzedaży.

Balticus to także współpraca z PGNiG Superligą Piłki Ręcznej i Polskim Związkiem Hokeja na Trawie. Marka jest oficjalnym partnerem ligi damskiej oraz męskiej w obu tych dyscyplinach, a ostatnio inwestorem i ambasadorem marki został piłkarz Kamil Grosicki.

Opinie (130) 4 zablokowane

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Tomasz Basiński

W latach 1987 – 1990 kształcił się w sopockim Policealnym Studium Zawodowym w specjalności...