podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł

Chemiczna bomba na dnie Bałtyku

Nie ma co liczyć na to, że niewybuchy, które przeszkadzają w ułożeniu rurociągu, zostaną wyłowione przez nurków. To zbyt niebezpieczne. Inwestor zdecydował się więc na ich wysadzenie.
Nie ma co liczyć na to, że niewybuchy, które przeszkadzają w ułożeniu rurociągu, zostaną wyłowione przez nurków. To zbyt niebezpieczne. Inwestor zdecydował się więc na ich wysadzenie. fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

Gazociąg Północny, choć ominie Polskę szerokim łukiem, może odbić się wszystkim nadbałtyckim państwom toksyczną czkawką. A wszystko to przez zatopione na dnie Bałtyku miny, które konsorcjum Nord Stream budujące gazociąg, zamierza zdetonować.



Przez ponad 40 lat, aż do 1984 r., Finowie magazynowali na dnie Zatoki Fińskiej odpady po produkcji papieru. W ich skład wchodzą toksyczne - nie tylko dla flory i fauny morskiej, ale i człowieka - dioksyny. Póki nikt nie rusza zbiorników z chemiczną bombą zmagazynowaną tuż pod dnem morza, nie stanowią one zagrożenia.

Niemiecko - rosyjskiej spółce Nord Stream przeszkadzają jednak rosyjskie niewybuchy, które mogą zagrażać gazociągowi. Zamierzają więc pozbyć się ich w mało wyrafinowany sposób - wysadzając je.

- Obecnie toksyczne dioksyny zalegają zaledwie 20 cm pod dnem Bałtyku w Zatoce Fińskiej. Według fińskich badań toksycznym odpadom towarzyszy - niczym zapałka lontowi - około 900 min morskich z okresu II Wojny Światowej - pisze na swoim blogu Hanna Foltyn-Kubicka, eurodeputowana z Trójmiasta i członkini Intergrupy Bałtyckiej w Parlamencie Europejskim. - Według słów szwedzkiego ministra ochrony środowiska, Andreasa Carlgrena, z 26 ekosystemów istniejących w obrębie Morza Bałtyckiego normalnie funkcjonuje tylko 10. I jest coraz gorzej - dodaje.

Informacje o detonacji potwierdza też Irina Wasiljewa , rzeczniczka koncernu w rozmowie z TVN 24. - Do końca roku spółka Nord Stream, budująca Gazociąg Północny zamierza przeprowadzić ok. 30 eksplozji na dnie Morza Bałtyckiego.

Nord Stream oficjalnego stanowiska w sprawie chemikaliów nie zajął. Trójmiejscy ekolodzy wprost przeciwnie.

- Jestem zszokowana doniesieniami o detonacjach. My jako Greenpeace od początku byliśmy przeciwni budowie gazociągu na dnie Bałtyku - mówi Magdalena Figura z Greenpeace w Gdańsku i koordynatorka kampanii na rzecz mórz i oceanów. - Bałtyk jest płytkim i zamkniętym morzem. Do tego jest wrażliwy na wszelkie, zmiany w ekosystemie. Reaguje nawet na najmniejszy wyciek z platformy wiertniczej, a co dopiero na taka ilość detonacji i uwolnienie toksyn, które mogą zaszkodzić także nam - dodaje.

Ekolodzy zwracają uwagę także na szkodliwość samych wybuchów. - W naszym morzu żyją też ssaki, które poruszają się za pomocą echolokacji. Podwodne wybuchy spowodują, że zwierzęta będą się gubić - mówi Magdalena Figura. - Na pewno nie będziemy milczeć w tej spawie - dodaje.

Nord Stream zapewnia jednak, że wszelkie czynności związane z przygotowaniem dna morza, przez który przebiegać będzie gazociąg, przeprowadzone zostaną ze szczególną ostrożnością.

19 lutego br. Marynarka Wojenna przygotowywała się do zdetonowania wraku, który zatonął wraz z pięcioma bombami głębinowymi niedaleko Helu. Wcześniej, przez kilka godzin, wraz z naukowcami z Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Gdyni, wypłaszano z zatoki morświny.

Czy jednak na takie zaangażowanie w ochronę środowiska możemy liczyć ze strony prywatnej firmy, nastawionej głównie na zysk? Czas pokaże.
Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor:
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 81)

Dodaj opinię

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Ruch statków

Moim zdaniem

Strefa start-up