• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Na swoim. Bio Piekarnia Magdaleny Głuszek

Wioletta Kakowska-Mehring
5 stycznia 2018 (artykuł sprzed 6 lat) 
A dlaczego na swoim? Kobiety, których mężowie pracują nie od do, tylko pracują dużo, muszą pogodzić opiekę nad dzieckiem, domem, z pracą zawodową, a to jest trudne - mówi Magdalena Głuszek. A dlaczego na swoim? Kobiety, których mężowie pracują nie od do, tylko pracują dużo, muszą pogodzić opiekę nad dzieckiem, domem, z pracą zawodową, a to jest trudne - mówi Magdalena Głuszek.

O tym, że bycie mamą motywuje do bycia na swoim, że na początku warto skorzystać z doświadczenia innych, a zdrowa żywność to nie moda, a przyszłość, a także o tym, że najważniejsze to... wsłuchać się w potrzeby klientów rozmawiamy z Magdaleną Głuszek, właścicielką Bio Piekarni na Przymorzu. W poprzednim odcinku "Jak to jest na swoim" rozmawialiśmy z Justyną Kowalczyk, prezesem zarządu OptiWay Biuro Rachunkowe Sp. z o.o. Kolejny wywiad już za miesiąc.


Wszystko odbywa się w moim rytmie, nikt mi niczego nie narzuca. Przyjeżdżam np. w sobotę do pracy, bo lubię, bo też chcę wypić dobrą kawę.

Jest pani na swoim, bo...

Magdalena Głuszek: - Zostałam mamą.

Ostatnio wiele mam decyduje się na to. To jakaś nowa moda?

- Może. Dla mnie to rozsądne rozwiązanie. Przed zajściem w ciążę przez pięć lat pracowałam na etacie. Ukończyłam Akademię Medyczną, jestem fizjoterapeutką. Pracowałam w Szpitalu Reumatologicznym w Sopocie. Jak byłam w ciąży, zaczęłam myśleć o czymś swoim. Plany musiały trochę poczekać na realizację, bo nie chciałam oddać syna do żłobka. A dlaczego na swoim? Kobiety, których mężowie pracują nie od do, tylko pracują dużo, muszą pogodzić opiekę nad dzieckiem i domem z pracą zawodową, a to jest trudne. Jeżeli żadne z nas nie mogłoby odebrać dziecka z przedszkola czy szkoły, to jak miałaby funkcjonować nasza rodzina? A co, gdy dziecko zachoruje, a co zrobić, gdy pójdzie do szkoły i nagle okazuje się, że ma trzy miesiące wolnego, bo jak nie ferie, to wakacje? Rozwiązaniem jest bycie na swoim, które daje niezależność.

Jednak większość przedsiębiorców twierdzi, że na swoim pracuje się jeszcze więcej?

- Pewnie tak, ale inaczej wygląda organizacja pracy. Własnej firmie poświęca się bardzo wiele czasu, ale nie zawsze trzeba być obecnym w miejscu pracy. Część spraw można ogarnąć wieczorem, kiedy dziecko już nas nie potrzebuje. Choć osobiście mam wrażenie, że pracuję mniej niż na etacie. Na pewno mniej niż 40 godzin. Jadnak co najważniejsze, pracuję w godzinach, w których chcę. Mogę spokojnie zjeść z dzieckiem śniadanie, zawieźć je do szkoły i przyjechać do pracy na 9. Wychodzę o 15 i odbieram syna ze szkoły. Wszystko odbywa się w moim rytmie, nikt mi niczego nie narzuca. Przyjeżdżam np. w sobotę do pracy, bo lubię, bo też chcę wypić dobrą kawę. Sama sobie dyktuję warunki. Dziś więcej popracuję, jutro idę z dzieckiem do kina.
Wpadałam po chleb, potem pogadać i nawiązała się nić porozumienia. Któregoś dnia zapytałam, czy nie poszukują franczyzobiorców. Zgodzili się.

Dlaczego gastronomia, a nie firma związana z pani wykształceniem, czyli fizjoterapia?

- Gdybym musiała sama wykonywać zabiegi, a o takiej działalności mogłabym myśleć, to miałabym problem z pogodzeniem roli mamy z pracą. Godziny byłyby podporządkowane wymaganiom klientów, a co, gdyby dziecko się rozchorowało? Poza tym, przez te lata wypadłam z branży i nie wiem, czy dałabym radę. Jedna z koleżanek próbowała być na swoim w tej branży. Wszystko układało się świetnie - były unijne dotacje, kupiła sprzęt, samochód, miała pacjentów, do czasu, jak sama została mamą. Przy małym dziecku zaczęły się problemy. Ono choruje, wypadają zlecenia, a ZUS trzeba zapłacić bez względu na problemy. A jak się odwołuje zabiegi, to klienci szukają innego rehabilitanta i wypada się z rynku. Ostatecznie moja koleżanka zrezygnowała z firmy, wróciła na etat, bo przynajmniej może spokojnie iść na zwolnienie lekarskie. Choć z tymi etatami dla fizjoterapeuty też już nie jest jak kiedyś. Jak pracowałam, to obowiązywał nas limit 5 godzin dziennie na fizykoterapii ze względu na szkodliwe warunki, teraz to się zmieniło i już trzeba pracować 8 godzin. Być może gdyby obowiązywały tamte przepisy, to po macierzyńskim wróciłabym do pracy. Pogodziłabym wychowanie syna z pracą od 8 do 13.

Skąd pomysł na zdrową żywność?

- Jak byłam w ciąży, zaczęłam bardzo dbać o to, co jemy. W związku z tym zostałam klientką sklepów ze zdrową żywnością. Szczególnie spodobał mi się punkt działający we Wrzeszczu, należący do sieci Bio Piekarnia Ziarno. Wpadałam po chleb, potem pogadać, i nawiązała się nić porozumienia. Któregoś dnia zapytałam, czy nie poszukują franczyzobiorców. Zgodzili się.

Klienci nie traktują nas jak kawiarnię, nie jak piekarnię. Sami zdecydowali, a my się dostosowaliśmy. Nawet zmieniliśmy godziny otwarcia, bo okazało się, że 7 to za wcześnie. To wyszło w tzw. praniu - mówi Magdalena Głuszek. Klienci nie traktują nas jak kawiarnię, nie jak piekarnię. Sami zdecydowali, a my się dostosowaliśmy. Nawet zmieniliśmy godziny otwarcia, bo okazało się, że 7 to za wcześnie. To wyszło w tzw. praniu - mówi Magdalena Głuszek.
A dlaczego taka formuła?
(...) nawzajem się słuchamy, są też bardzo otwarci na moje uwagi. Jestem ich pierwszym franczyzobiorcą, na mnie się uczą jak prowadzić taką współpracę. Korzyść jest więc obustronna.

- Bałam się braku doświadczenia. Wydaje mi się, że właśnie brak doświadczenie powoduje, że wiele takich punktów nie jest wstanie poradzić sobie na rynku. Oczywiście na początku myślałam o czymś całkiem własnym. Rozpatrywałam i analizowałam, że oczywiście mogłabym wstawać o 5 rano, jechać w jedno miejsce po bułeczki, w drugie po warzywa do kanapek, w trzecie po ciasto i pewnie to by funkcjonowało, ale nie miałabym czasu na nic więcej. A założenie było takie, że mam mieć czas dla dziecka. Dzięki współpracy w Bio Piekarnią Ziarno, nie muszę martwić się o towar. Ten towar codziennie dowożony jest do nas z Gdyni o 6 rano. Zamawiamy i jest. Do tego doskonały towar. Jestem przekonana do tych produktów, sprzedaję coś, co jest dla mnie ważne i mam nadzieję, że klienci to czują. Dzięki tej współpracy mogłam ograniczyć koszy pracownicze, a tego najbardziej się bałam na początku. Jak przeliczyłam, ile osób musiałabym zaangażować, żeby to funkcjonowało tak, jak chcę, to przestraszyło mnie to. To jest franczyza, ale taka na przyjacielskiej stopie z bardzo dużą niezależnością. Bierzemy od nich produkty, o reszcie, czyli wystroju, o tym, co mamy na półkach, decydujemy sami. Nie ma żadnych wymogów.

Jak duża jest to sieć?

- Teraz są dwa punkty w Gdańsku, jeden w Sopocie, dwa w Gdyni i do tego sklepik w szkole. Poza tym twórcy sieci chętnie podzielili się ze mną wiedzą. Sama też podeszłam do tego bardzo poważnie.
Wybraliśmy lokal w jednej z wież Czterech Oceanów, ponieważ okazało się, że choć mieszka tu bardzo wielu ludzi, to wciąż jest to pustynia.
Przez jakiś czas pracowałam w jednym z ich punktów, chciałam poznać wszystko od kuchni. Uczestniczyłam w sprzedaży, poznałam cały asortyment, to był fajny czas. Zresztą nawzajem się słuchamy, są też bardzo otwarci na moje uwagi. Jestem ich pierwszym franczyzobiorcą, na mnie się uczą, jak prowadzić taką współpracę. Korzyść jest więc obustronna. Cały czas wymieniamy się informacjami. Choć po czasie okazało się, że nie wszystko, co się sprawdza w punkcie w Gdyni, sprawdza się u mnie. Gdyński punkt jest przede wszystkim piekarnią. Dlaczego? Bo jest przy dworcu, ludzie się spiesza, wpadają, kupują i wypadają. Nasz klient się nie spieszy, on usiądzie, wypije kawę i zje ciasto. Klienci traktują nas jak kawiarnię, a nie jak piekarnię. Sami zdecydowali, a my się dostosowaliśmy. Nawet zmieniliśmy godziny otwarcia, bo okazało się, że godz. 7 to za wcześnie. To wyszło w tzw. praniu. Naszym głównym produktem jest kawa ekologiczna w dobrej cenie i coś do kawy.

Wybrała pani na swój punkt Przymorze, a nie np. dworzec w Gdańsku. Dlaczego?

- Wybór lokalizacji poprzedziły długie poszukiwania. Wybraliśmy lokal w jednej z wież Czterech Oceanów, ponieważ okazało się, że choć mieszka tu bardzo wielu ludzi, to wciąż jest to pustynia. Nie było takich miejsc jak nasze. Nie musieliśmy się więc obawiać konkurencji. Mam to szczęście, że nie musiałam korzystać z kredytów. Zainwestowałam pieniądze rodzinne, pomogli teściowie. Lokal jest nasz, a to duża ulga. Dzięki temu mogłam urządzić go na wysokim poziomie. Bałabym się inwestować w nie swój obiekt.
Ludzie chcą wiedzieć co jedzą i chcą aby to było zdrowe. Moda plus świadomość chorób społecznych wynikających ze złego odżywiania powoduje, że to jest przyszłość.
Wynajmując musiałabym to zrobić inaczej, oszczędniej, bo co, gdyby ktoś wymówił mi lokal? Jest to lokalizacja przyszłościowa, ponieważ w sąsiedztwie powstają kolejne cztery wieże i nie przewidziano w nich lokali użytkowych. Przybędą nam klienci z sąsiedztwa, a nie konkurencja. Ta lokalizacja się sprawdza. Jeszcze nie jest tak, jakbyśmy chcieli, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Większość lokali w tych obiektach przeznaczona jest na wynajem turystyczny. A taki wakacyjny klient jest bardzo dobry, bo nie oszczędza, on się relaksuje, nie patrzy na wydatki. Ciastko w drodze na plażę, a potem kawa przed powrotem do apartamentu. Wbrew pozorom korzystamy nawet na brzydkiej pogodzie. Klienci nie idą na plażę, tylko u nas czekają na słońce. Mamy też coraz większe grono stałych, wiernych klientów, takich, którzy specjalnie do nas przyjeżdżają. Liczymy też na tych, którzy są tu na stałe i będą do nas wpadać rano na kawę jeszcze w kapciach.

W planach ma pani powstanie kolejnych punktów?

- Nie wykluczam tego. Powiem nawet więcej, myślę o tym. Tak się zwykle dzieje. Jak ktoś poczuje się pewnie w jednym punkcie, to tworzy kolejne. To pozwala optymalizować działalność, łatwiej rotować personel, towar. To jednak dalsza przyszłość. W najbliższych planach mam wprowadzanie niszowych produktów ekologicznych, takich małych serii tylko dla nas.

Czy ludziom jednak nie przeje się ta moda na zdrową żywność?

- Nie. Mam wrażenie, że wciąż jest tego za mało w stosunku do potrzeb. To jest przyszłość. Ludzie są sceptyczni, dopóki nie zrobią badań lekarskich i nagle nie okaże się, że muszą nauczyć się zdrowo jeść.
Trzeba słuchać klientów i obserwować. Nic na siłę, skoro klienci chcą kupować kawę, a nie chleb. Nawet lepiej, kawa się nie psuje.
Zresztą mamy teraz do czynienia z taką pozytywną presją społeczną w tej dziedzinie. Już nie wypada dziecku kupować czekolady w słoiku. Ludzie chcą wiedzieć, co jedzą i chcą, aby to było zdrowe. Moda plus świadomość chorób społecznych wynikających ze złego odżywiania się powoduje, że to jest przyszłość. Będzie tego tylko więcej. U nas jest duże zainteresowanie niszowymi produktami, których nie ma nigdzie indziej. Mamy produkty wegańskie, bezglutenowe, bez laktozy. Ciasto z jajek, a nie z proszku. To kosztuje więcej, ale nie aż tyle, jak niektórzy myślą. U nas cena kawy ekologicznej zaczyna się od 5 zł, a porcja prawdziwego ciasta do tej kawy kosztuje 6,50 zł. Czy to dużo? Chyba nie. Naszym atutem ma być jakość, ale też cena.

Rady dla początkujących?

- Rady są potrzebne, ale własne doświadczenie jest najważniejsze. Nauka na swoich błędach też daje satysfakcję. Nie należy też przywiązywać się zbytnio do planów, trzeba być elastycznym i gotowym na zmiany. Tak jak u mnie. Miała być piekarnia, a jest kawiarnia, w której przy okazji można kupić chleb. Skoro tak ludzie zdecydowali. Trzeba słuchać klientów i obserwować. Nic na siłę, skoro klienci chcą kupować kawę, a nie chleb. Nawet lepiej, kawa się nie psuje.

Podobno najlepiej uczyć się na cudzych błędach. Zdecydowanie lepiej słuchać mądrych rad. Własny biznes to często trudny kawałek chleba, ale - jak postaramy się pokazać - warto spróbować. Dla tych, którzy wolą rady mamy nasz cykl rozmów z doświadczonymi przedsiębiorcami - "Jak to jest na swoim", czyli garść wiedzy od praktyków w biznesie.

Miejsca

Opinie (124) ponad 10 zablokowanych

  • (5)

    Super
    Mam nadzieję, że w nie mają produktów w którym byłby gluten!
    Gluten to śmierć!

    • 17 102

    • Dowiedz się wpierw czy mają w sobie glifosat, zanim psy powiesisz na glutenie.

      • 25 1

    • "Super
      Mam nadzieję, że w nie mają produktów w którym byłby gluten!
      Gluten to śmierć!"

      W twoim przypadku widać powolne konanie mózgu.

      • 22 1

    • seitan

      za to mają-na tablicy jest

      • 1 1

    • Gluten free

      No właśnie nie mają :(

      • 1 3

    • Randap

      a czy wiesz co to randap ??? co za debile łykają wszystko co spece od marketingu wymyślą ... już nie długo woda będzie też be żeby kupować biowode... oszołomy .....

      • 0 0

  • Pozytwnie

    Bardzo fajny wywiad. Mimo tego, że nie kupuje w tego typu miejscach to życzę powodzenia!

    • 76 10

  • paranoja (19)

    w glutenie nie ma nic zlego, jesli nie ma sie uczulenia... czysty marketing

    • 154 5

    • (3)

      Uwilbiam gluten
      Robię z niego kotlety

      • 20 3

      • (1)

        ja mam mieszkanie z glutenu i telewizor

        • 9 3

        • z Gluten Investment?

          • 7 1

      • śmiejesz się ale robisz i nawet o tym nie wiesz

        • 0 2

    • Ludzie jedzą gluten w zbożach od tysięcy lat, dopiero ostatnie dziesięciolecia przynoszą rewelacje o uczuleniach. (5)

      Jakoś dziwnie uczulenie na gluten pokrywa się z masowym stosowaniem glifosatu w rolnictwie.

      Żadna mądralinka w TV nie pyta się, czy rolnicy pryskają zboża herbicydami zaraz przed żniwami. Czemu rolnicy to robią, czemu to takie fajne i opłacalne dla nich, nikt nie pyta.

      Ale nie martw się, partia czuwa. Na pewno ktoś, coś, jakaś instytucja bada zawartość tego typu toksyn w tym co szamasz, na pewno.

      • 31 3

      • (4)

        Za takie info , że4 coś truje się płaci a potem publikuje - strikte zabieg marketingowy przed wprowadzeniem na rynek czegoś alternatywnego - masło szkodzi , jajka szkodza , mąka szkodzi , mieso szkodzi , powietrze szkodzi , cukier szkodzi - generalnie wszystko raz szkodzi innym razem już nie szkodzi - a prawda taka , że to indywidualna sprawa każdego i każdy prganizm na inne rzeczy inaczej reaguje - reguły może i da się jakieś sklecić - jak nietolerancja laktozy ale to jest i tak jeden będzie w większym stopniu jej nie tolerował a inny w inny sposób

        • 15 1

        • pszenica szkodzi wielu gdyż istnieje wiele odmian pszenicy modyfikowanej genetycznie, (1)

          kiedyś tego nie było i jedzenie pszenicy nie skutkowało chorobami.

          • 7 4

          • kiedyś nie było samolotów a teraz są i to sporo i te wszystkie spaliny na nas, na plony lecą - może jeden samolot szkody nie robi ale 100 dziennie albo i więcej raczej już tak

            • 7 3

        • Rozwikłąm dla leniuszka zagadkę. Rolnicy pryskają pola herbicydami, zaraz przed żniwami, by zboże uschło, miało mniej wody. (1)

          Dzięki temu dostaną więcej kasy w skupie. Dodatkowo, pole jest odchwaszczone i wszystko za jednym opryskiem !!! Świetny interes, ale nie dla ciebie, co będziesz to jadł.

          • 18 3

          • Wiekszosc organizmow jednak reaguje podobnie na opryski zboz. To nie nietolerancja glutenu, tylko nietolerancja randapu.

            • 17 0

    • Gryka to przykład rośliny, w której polscy rolnicy stosują randap niemal w 100 procentach. (8)

      Odkąd o tym się dowiedziałem, nie jem kaszy gryczanej.

      • 15 2

      • (4)

        A co jesz?

        • 1 1

        • i to jest dobre pytanie co jeść (1)

          mięso odpada strzykane syfem ze dziury po igłach widać
          wędliny to samo szynka jest szara normalnie a nie różowa jak w sklepach
          Kasze jak czytamy tez wiec zakładam ze reszta warzyw i owoców też oprysk
          ryby nie w tym kraju i nie bałtyckie

          • 13 0

          • i nie dorsza norweskiego

            używają tam środka do ochrony roślin, dość silnego, nie pamiętam do czego, ale można przeszukać net.

            • 8 0

        • z ziaren jadam żyto, pszenicę, soczewicą, soję, ryż

          i frytki do tego.

          • 5 2

        • a co zając?

          • 1 0

      • nie mogą sstosować bo Polska produkuje kaszę gryczaną dla Niemiec (2)

        Niemcy są największym odbiorcą
        a oni nie pozwolą na skażenie żywności

        zatem kłamiesz

        • 6 0

        • Parę tygodni temu UE odrzuciła żądania zaprzestania stosowania randapu w rolnictwie (1)

          więc skażenie tą substancją nie jest traktowane jako coś złego. Poczytaj sobie fora rolników.

          • 1 0

          • Fora rolników?
            A które konkretnie?

            • 1 1

  • I tu sie Pani myli... (1)

    ...bo kawa też sie psuje! ;p

    • 56 2

    • od głowy

      • 0 3

  • Proszę zrobić większy marketng, mieszkam w pobliżu, a nie wiem, że taka piekarnia istnieje. (4)

    A znam wielu ludzi, którzy kupiliby takie pieczywo.

    • 40 9

    • Czekolada w słoiku ? O co chodzi ? :-) (1)

      • 8 2

      • Zamiast zakwasu zalsd

        • 3 0

    • no to teraz już wiesz, znaczy marketing zadziałał :) (1)

      • 6 1

      • tak, z tym, że jeszcze jakieś reklamy, ulotki do skrzynek pocztowych----dużo osob nie czyta strony 3miasto

        • 3 3

  • kiedy skończy się ta moda na (4)

    lactofree, glutenfree, vege, bio, eko

    • 81 30

    • chyba się nie skończy, bo zawędrowała już do dyskontów

      Jak skończy się moda eko, to skończy się polskie rolnictwo, bo jesteśmy uważani za bardziej eko niż zachód, no ale z tym jak jest to wiadomo... .

      • 9 2

    • (2)

      Czekamy na bio mcdonalda, bio chipsy i bio zupki chińskie

      • 18 0

      • czekam na zupke chinska bez chemii :) (1)

        • 4 0

        • To się nie doczekasz

          • 2 2

  • jak długo działa ta piekarnia? (2)

    pytam, bo artykuł opisuje kobietę sukcesu, a tymczasem same 4 oceany dość krótko stoją, a mnie sukces w tej branży jednak kojarzy się z kilkuletnim funkcjonowaniem
    niemniej - powodzenia!

    • 74 3

    • parę miesiecy:)

      kobieta sukcesu:))

      • 1 1

    • To chyba kwestia definicji sukcesu. Dla Ciebie to kilkuletnie funkcjonowanie, dla ww Pani - jak się domyślam - start na swoim na własnych zasadach. Pozdrawiam

      • 2 0

  • Biznes w Polsce (9)

    ZUS 1300 złotych
    Dochodowy 18 i 32%
    Kwota wolna 3000 pln (większa jest w niektórych krajach Afryki)
    Ceny czynszu w EURO
    Przepisy różne interpretowane
    Pracownik 1500 zł do ręki a do Państwa idzie dodatkowe 1000 zł (razem 2500 zł koszt)

    Do tego artykuł reklamowy na Trójmiasto.pl. No nie ma co. Ale na swoim jest.

    Plus tego wszystkiego jest taki, że awokado, masło i wino tańsze jest na zachodzie.

    • 70 5

    • ale na etacie jeszcze większy lipton czasami

      • 2 2

    • Czym jest Polska ? (6)

      Struktura własności - kolonialna (95% banków zachodnich, 90% handlu to samo, itd)

      Ustrój ekonomiczny - korporacjonizm (w skrócie, prawo i warunki faworyzują duże grupy interesu)

      Ustrój polityczny - faszyzm i dziki liberalizm dla bogatych/wpływowych, wszystko za fasadą demokracji (władza robi co chce, pozwala sobie na wszystko, skrajna wolność/bezkarność dla bogatych i wpływowych, wybory parlamentarne jako fałszywy dowód demokracji - nawet w Rosji mają wybory)

      Rynek - w części regulowany, otwarty na zachodnie towary. Coraz więcej ograniczeń produkcji, norm, pozwoleń z UE wprowadza w tej krainie rynek regulowany. Przyjmujemy wszystkie towary jak leci z zagranicy, jednak w drugą stronę stosowany jest merkantylizm/protekcjonizm, ochrona własnego rynku. Zachód uzyskuje to poprzez koncentrację handlu detalicznego w kilku korporacjach, które sprzedają towar tylko swoich producentów, bez zważania na jakość/cenę obcych towarów.

      Kultura/wartości - pop kultura, dekadencja, demoralizacja, konsumpcjonizm, materializm, laicyzacja.

      • 23 5

      • Dokładnie (1)

        Mija prawie 14 lat od wejścia do UE. Co mamy ? Wzrost cen gruntów o 300%. Wzrost cen mieszkań o 300%. Coraz więcej zagranicznych koncernów, które tylko doją Polskę, gdyż te wszystkie transfery trafiają na zagraniczne konta bankowe.

        A pensje tylko trochę poszły w górę, ceny się zrównały z europejskimi. Z emigracji nikt nie wrócił. Ludzie dalej chcą wyjeżdżać. Powpuszczali tutaj 3 mln Ukraińców. Śmieciowe jedzenie w prawie 2800 Biedronkach bo inaczej tego nazwać nie można. Obowiązkowe trujące szczepionki z rtęcią. Bank i apteka na każdym rogu. 10 centrów handlowych (jedno obok drugiego) w całym Trójmieście. Gdzie polskie marki ? Gdzie Polki rodzące po kilkoro dzieci ?

        Jak ten kraj dzisiaj wygląda ?

        • 25 7

        • Kac

          @jameson, dobra ksywa, zredukuj konsumpcję tego zacnego trunku bo Ci nie służy.

          • 0 3

      • opis rządów PO (1)

        lata trwania 2007-2015

        • 5 5

        • opisał również obecne rządy PiSu

          nie naciągaj rzeczywistości

          • 4 4

      • rozumiem, że proponujesz system taki jak w Iranie, Rosji i Afganistanie (1)

        tak napisałeś, że chcesz i polecasz państwo religijne,
        brak regulacji i totalną samowolkę w produkcji,
        żadnych testów żywności bo to szkodzi producentowi żywności,
        którym ty jak rozumiem chcesz być tylko ci regulacje przeszkadzają
        bo nie możesz zatruwać żywności pestycydami

        co jeszcze proponujesz, państwo religijne,
        o tym już chyba mówiłem, konserwatyzm, odebranie praw kobietom,
        coś pominąłem?

        • 2 2

        • Mogłeś jeszcze napisać coś o prawach kobiet. A sorry, już napisałeś.

          • 1 0

    • Ale w artykułach najczęściej są żony / dzieci bogaczy

      nudzą się te dzieci i żony i robią interesy i nagle super sukcesy. Patrz tutaj - teściowie pomogli, lokal mieli. Kto ma teściów, którzy dadzą np. 100000zł i kto ma lokal? Większość musiałaby wziąć kredyt, który zamorduje biznes, do tego ZUSy srusy podatki. Te artykuły to pic na wodę, fotomontaż.

      • 43 2

  • Mój przepis na pyszny chlebek (4)

    Pół kilo mąki
    Pół kilo soli
    Pół kilo cukru
    Pół kilo masła
    Pół kilo glutenu
    Pół kilo laktozy

    Chlebek po upieczeniu oczywiście posmarowany pół kilograma smalcu

    • 44 16

    • jeszcze pół szklanki wody (tak żeby szklanka wody do połowy była pusta, a do połowy pełna) (1)

      włożyć ją do piekarnika z piekącym się chlebem, bo inaczej będzie skórka twarda.

      • 9 1

      • lepiej pół litra ..... :)

        • 3 1

    • chlebek

      i jeszcze posolić , popieprzyć i za okno wy pieprzyć

      • 7 4

    • I rzyganie, i rzyganie

      • 3 0

  • To prowadzi Pani piekarnie (3)

    czy sklep z pieczywem?? Bo nie rozumiem. Poza tym franczyza to raczej słaby temat aby chwalić się sukcesem. Wykładasz pieniądze a za to dostajesz wszystko pod nos i tylko sprzedajesz. Równie dobrze franczyzobiorca żabki albo innego spożywczaka będzie człowiekiem sukcesu (i na swoim). Może jeszcze przedsiębiorcą roku Pani zostanie??

    • 109 16

    • dla malkontentów

      nie zazdroszczę bo prowadzę własny biznes i sprzedaje produkty premium. Aby zacząć kapitał pozyskałem z funduszy europejskich bo byłem gołodupcem. Przez długi czas ciężko pracowałem aby teraz pracować troszkę lżej. Jednak nie nazwę siebie człowiekiem sukcesu tylko zwykłym przedsiębiorcą jakich wielu.

      • 27 4

    • żabka dla franczyzobiorców gwarantuje 6500 zł przychodu---przychodu--napisali tak, że śmiechu warte

      manipulacja w reklamie, że przychód jest gwarantowany- słaby chwyt.

      • 9 0

    • Piekarz

      i tak się rodzi mit o tym jak praktycznie samotna mama sama otworzyła piekarnie i jest super ... feministki aż pieją z zachwytu ... zapraszam na noc do prawdziwej piekarni zobaczymy co ta Pani potrafi i jak otworzy zakład bez niczego ??? sam piec to 50 150 tyś ... ach szkoda gadać

      • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Kazimierz Wierzbicki

Prezes zarządu i właściciel Grupy Trefl, w skład której wchodzą spółki zajmujące się produkcją i dystrybucją puzzli, kart, gier planszowych, zabawek i mediami oraz trzy spółki sportowe. W latach 1997 - 2008 był prezesem ProkomuTrefl Sopot. W 1997 roku założone przez Kazimierza Wierzbickiego Sopockie Towarzystwo Koszykówki Trefl przekształcono w Sportową Spółkę Akcyjną.

Najczęściej czytane