stat

Załoga PG Eksploatacja ma dość. Manifestacja w Porcie Gdańsk


Władze gdańskiego portu uspokajają, że sytuacja spółki Port Gdański Eksploatacja poprawia się, rosną przeładunki, będą inwestycje. Z kolei związki zawodowe biją na alarm, że ich zakład chyli się ku upadkowi. Straty są duże i rosną w bardzo niepokojącym tempie. Rok 2016 zakończono stratą netto 5,5 mln zł, a w roku 2017 było już 10,5 mln zł na minusie. Zarząd apeluje o spokój, związkowcy twierdzą, że cierpliwi już byli. Na piątek 29 czerwca zapowiadają manifestację pod siedzibą Zarządu Morskiego Portu Gdańsk.



AKTUALIZACJA, 29 CZERWCA, GODZ. 14:50.

"Dość gadania czas działania", "Zamiast nas ograbiać dajcie nam zarabiać" czy "Wizja marketingowa PGE - dojna krowa" - pod takimi hasłami pod siedzibą Zarządu Morskiego Portu Gdańsk odbyła się manifestacja zorganizowana przez pracowników Portu Gdańskiego Eksploatacji. Swoje niezadowolenie z kondycji przedsiębiorstwa i poczynań zarówno zarządu PGE, jak i władz ZMPG wyrazili przedstawiciele Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej Port Gdański Eksploatacja oraz NSZZ Solidarność w PGE. Protestujących wsparł Krzysztof Dośla, szef gdańskiego regionu Solidarności. Do protestujących wyszli przedstawiciele zarządu Portu Gdańsk. Postulaty z rąk protestujących odebrał Łukasz Greinke, prezes ZMPG.


Co najbardziej utrudnia rozwój naszych portów morskich?

polityka gospodarcza kolejnych rządów 60%
mała ilość inwestycji 11%
czasochłonne i kosztowne procedury 10%
wysokie podatki 8%
brak infrastruktury 11%
zakończona Łącznie głosów: 468

- Port Gdański Eksploatacja pokonał kryzys. Po zmianach w zarządzie spółki widać wzrost przeładunków, a Zarząd Morskiego Portu Gdańsk zapowiada dalsze wsparcie w tych działaniach - napisano w komunikacie rozesłanym do mediów kilka dni temu przez ZMPG. PGE jest spółką operatorską należąca do Portu Gdańsk, zajmującą się obsługą ładunków na obszarze portu wewnętrznego.
Komunikat, w którym wypowiada się zarówno prezes PGE Lechosław Rojewski, jak i prezes ZMPG Łukasz Greinke, miał uspokoić nastroje wokół spółki PGE. Jednak skoro jest tak dobrze, to dlaczego związki zawodowe na piątek 29 czerwca na godz. 11 szykują manifestację pod siedzibą Zarządu Portu Morskiego Gdańsk (ul. Zamknięta 18 zobacz na mapie Gdańska)? Załogę niepokoi rosnące zadłużenie, brak obiecanych inwestycji, brak strategii lub inwestora, któremu zależałoby na rozwoju. Do tego pojawiły się niepokojące informacje, że są plany wprowadzenia innych operatorów na terenach obecnie dzierżawionych przez PGE. Załoga obawia się, że ich spółkę spisano na straty.

Listy do władz i zapewnienia Portu Gdańsk



Przypomnijmy. Na początku lutego 2017 roku załoga spółki Port Gdański Eksploatacja, reprezentowana przez dwa związki zawodowe, napisała wspólny list do ówczesnej premier Beaty Szydło i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z prośbą o podjęcie działań, które uratują przedsiębiorstwo. Podwyższenie stawek dzierżawy, które miał ponosić nowy właściciel spółki, a potem wstrzymanie sprzedaży spółki, które skutkowało sprawą w sądzie, a przede wszystkim brak rozstrzygnięć w sprawie przyszłości PGE, zdaniem związków prowadzi do pogorszenia wyników przedsiębiorstwa. List podpisali przedstawiciele zarówno Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej Port Gdański Eksploatacja, jak i NSZZ Solidarność w PGE. 

Zarzuty zdecydowanie odrzucił wówczas Zarząd Morskiego Portu Gdańsk. Według władz portu sytuacja spółki PGE była stabilna, dysponuje ona "solidnymi zasobami finansowymi", spadek przeładunków to zaniedbania poprzedników, ale już udało się go zatrzymać, a przed spółką rok inwestycji. W marcu 2017 roku z interwencją przybył do PGE Marek Gróbarczyk, szef resortu gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej. Padły kolejne zapewnienia.

W lutym tego roku związkowcy znów napisali list do władz centralnych, czyli tym razem do premiera Mateusza Morawieckiego, zaniepokojeni złą sytuacją spółki. Efekt? Rezygnacja ze stanowiska prezesa portowej spółki Piotra Karczewskiego, choć tak naprawdę załoga oczekiwała przed wszystkim szybkich działań właścicielskich, które uratują ich firmę.

Związki mają dość obietnic, czekają na konkrety



Załoga jest rozżalona. Wiele mówi się o tym, że porty polskie są oczkiem w głowie władz państwowych, a spółki operujące w polskich portach korzystają na koniunkturze i mają coraz lepsze wyniki. A PGE - ich zdaniem - przegrywa.

- Władze Portu twierdzą, że spółce potrzebny jest spokój i wiara pracowników w dobre intencje ich zarządu i ZMPG. Jak mamy wierzyć, skoro wyniki naszego przedsiębiorstwa są coraz gorsze. Mało tego, wciąż nie widzimy efektów poczynionych obietnic. A od lutego ub. roku usłyszeliśmy ich wiele, bo jako związki zawodowe odbyliśmy przez ten czas 84 spotkania na różnym szczeblu - z radami nadzorczymi, zarządem portu, a nawet ministrem. Dalej nie mamy inwestora, dalej nie poczyniono żadnych inwestycji, nasz zakład zaczyna przypominać skansen. Bez nowych dźwigów nie utrzymamy się na rynku. I w takim momencie mamy zachować spokój? Jak długo jeszcze? Aż już nie będzie o co walczyć? - mówi Janusz Nowaczkiewicz, przewodniczący Zespołu Sekcji Terenowych WZZPGM przy Port Gdański Eksploatacja SA.
- Usłyszeliśmy dużo obietnic, które wciąż są bez pokrycia. Wbrew temu, co zapowiadał ZMPG, nie poczyniono koniecznych inwestycji, bez których nasze przedsiębiorstwo nie będzie mogło skutecznie konkurować na rynku. W zastraszającym tempie powiększyła się nasza strata. Za 2017 rok jest to już 10,5 mln zł. Wprawdzie pierwsze dwa miesiące tego roku pod względem przeładunków i zysków są lekko na plusie, ale to za mało, aby odrobić straty, zwłaszcza gdy rentowność tych przeładunków jest niska. Wciąż jesteśmy w zawieszeniu, nikt nie ma pomysłu na naszą przyszłość. Dlatego obawiamy się, że ten brak działań doprowadzi do upadłości - mówi Piotr Ratkowski, przewodniczący NSZZ Solidarność w PGE.

Wyniki drgnęły, ale czy to stała tendencja?



Faktycznie wyniki roczne są bardzo niepokojące. Rok 2016 spółka zakończyła ze stratą netto 5,5 miliona zł, z kolei 2017 ze stratą 10,5 miliona zł netto. Wzrost jest więc znaczący. A jeszcze w rekordowym dla PGE 2013 roku kończono z zyskiem ponad 7 mln zł.

Wprawdzie w przywołanym wcześniej komunikacie na temat bieżącej kondycji PGE czytamy, że "po zmianie zarządu pierwszy raz od 40 miesięcy PGE odnotował zysk operacyjny za kwiecień i maj", jednak jak twierdzi załoga takie krótkie, sezonowe poprawy wyników już się zdarzały. Niestety, nie miały one wpływu na całościowe wyniki.

- Po pięciu miesiącach 2018 roku - według wstępnych danych - PGE odnotowuje znaczne wzrosty w przeładunkach. Szczególnie wysokie wyniki osiągnął przeładunek kruszyw - PGE notuje wzrost o ponad 900 proc. w stosunku do pierwszych pięciu miesięcy ubiegłego roku. Podobnie w przypadku węgla, którego PGE obsłużyło ponad 285 tysięcy ton, czyli o prawie 510 proc. więcej. O ponad 32 proc. wzrósł także przeładunek nawozów - czytamy w komunikacie.
Wzrosty są, ale daleko im do wyników PGE sprzed paru lat. Do tego załoga ma wątpliwości co do rentowności tych przeładunków. Zapytaliśmy o to władze portu. Niestety, nie otrzymaliśmy odpowiedzi na to pytanie.

Inwestycje w port wewnętrzny czy w spółkę PGE



Zapytaliśmy także o program inwestycyjny, o którym władze portu mówiły w ub. roku. Według związkowców niewiele się zmieniło pod tym względem. Inaczej sytuację widzą władze portu.

- W 2017 roku spółka PGE przygotowała Program Naprawczy, który konsekwentnie realizuje. W ramach tego Programu zakupiono nowe urządzenia do przeładunku Reachstacker oraz znacznie zwiększono dostępną powierzchnię magazynową dzięki budowie nowoczesnej hali namiotowej przy Nabrzeżu Szczecińskim. Spółka dokonuje również bieżących remontów dużych dźwigów do przeładunku materiałów sypkich, głównie węgla. Jednocześnie ZMPG konsekwentnie i zgodnie z założeniami realizuje plan poprawy infrastruktury przy nabrzeżach, gdzie działa PGE. Trwa inwestycja polegająca na umocnieniu dna przy Nabrzeżu Szczecińskim oraz podpisano umowę z wykonawcą na całkowitą przebudowę Nabrzeża Dworzec Drzewny. Ponadto czekamy na rozstrzygnięcie Krajowej Izby Odwoławczej dot. wyboru wykonawcy na przebudowę Nabrzeża Oliwskiego. Jednocześnie koordynujemy wszystkie prace związane z przebudową układu drogowego i kolejowego, budowy magazynów i zaplecza składowego na Nabrzeżu Wiślanym, łącznie z pracami projektowymi przebudowy samego Nabrzeża Wiślanego. W ramach wsparcia ZMPG wyremontował główną drogę na Basenie Górniczym oraz trwa remont drogi wzdłuż Nabrzeża Oliwskiego - czytamy w informacji przesłanej przez ZMPG.
I właśnie o przywołany Basen Górniczy idzie. Wśród załogi PGE zaczęły pojawiać się informacje, że na tereny dzierżawione przez PGE są chętni.

- Dochodzą do nas sygnały, że pojawił się pomysł na podzielenie PGE. Ta jeszcze rokująca działalność prowadzona w Basenie Górniczym ma być wydzielona, a reszta idzie na straty. A co z załogą? - mówi Piotr Ratkowski.
Czy PGE w dotychczasowy kształcie będzie operowała na obecnie dzierżawionych terenach, czy są inne plany, czyli np. wprowadzenie innych operatorów? Czy spółką lub jej wydzieloną częścią dalej zainteresowany jest Węglokoks? - zapytaliśmy władze Portu.

- Zarząd PGE aktywnie szuka ładunków na rynku i efekty tej pracy widać zarówno na placach składowych, jak i w wynikach finansowych. Pozyskanie klienta w branży przeładunków to proces budowy relacji i zaufania, natomiast PGE ma już pierwsze sukcesy w tym kluczowym obszarze. Po 40 miesiącach notowania strat, od kwietnia 2018 PGE ma zyski operacyjne w kolejnych dwóch miesiącach, a czerwiec zapowiada się jako trzeci miesiąc nad kreską. Co więcej, rosną przeładunki węgla, a w tej dziedzinie kompetencje załogi PGE są niespotykane na rynku - informuje ZMPG.
Według ZMPG zarząd PGE prowadzi rozmowy z kilkoma dużymi klientami, którzy są zainteresowani przeładunkiem węgla.

- Sukces tych rozmów pozwoli osiągnąć upragnioną regularność przeładunków na kilka lat. Mamy nadzieję, że za kilka tygodni Spółka ogłosi podpisanie kolejnych kontraktów gwarantujących przeładunki - informuje ZMPG.

Węgiel, a co z cukrem?



Niepokój załogi w sprawie Basenu Górniczego, a także Dworca Drzewnego nie powinien dziwić. Ostatnio spółka utraciła tereny na rzecz Krajowej Spółki Cukrowej. KSC tworzy na terenach wcześniej dzierżawionych przez PGE swój terminal przeładunkowy. Dlaczego wydzierżawiono KSC teren pod terminal? Czy PGE nie mogło przeładowywać na rzecz KSC? - zapytaliśmy władze Portu Gdańsk.

- Nie została podjęta żadna decyzja, która dawałaby powody, by sądzić, że PGE nie będzie świadczyło usług przeładunku towarów na rzecz KSC. A sama inwestycja budowy terminala cukrowego jest w trakcie realizacji - poinformował ZMPG.

Port znów obiecuje, ale o dialog nie będzie łatwo



Sytuacja w spółce jest napięta. Związki mają już dość pisania listów do władz centralnych, tym razem chcą wyrazić swoje zaniepokojenie podczas piątkowej manifestacji. Z kolei władze portu zaprosiły pracowników na "konkurencyjne" spotkanie, dziś w namiocie przy Nabrzeżu Szczecińskim. W tej sytuacji o dialog nie będzie łatwo, choć władze portu oficjalnie zapewniają o swoich dobrych intencjach względem załogi PGE.

- Podkreślamy, że Spółce PGE nie grozi upadłość ani podział. Prawdą jest, że prowadzimy wiele rozmów na temat PGE, aby polepszyć jej sytuację, jednak nie ma też żadnych planów redukcji załogi, wręcz przeciwnie, w przypadku podpisania nowych kontraktów oprócz inwestycji w sprzęt PGE będzie zmuszona zwiększyć zatrudnienie. Uważamy jednak, że w takim momencie Spółce potrzebna jest cisza, gdyż kontrahenci też przyglądają się sytuacji w Spółce. Dodatkowo ZMPG deklaruje dokapitalizowanie PGE, tak by poprawić potencjał przeładunkowy i zapewnić stabilną perspektywę, zwłaszcza do momentu zakończenia inwestycji, jakie prowadzi obecnie na nabrzeżach ZMPG. Obecnie przygotowywane są dokumenty korporacyjne oraz umowa, z której będzie wynikało, na co pieniądze mogą zostać przez PGE wydane - informuje ZMPG.

Niedokończona prywatyzacja i sprawa w sądzie



Za PGE ciągnie się jeszcze sprawa nieudanej prywatyzacji, która toczy się w sądzie. Przypomnijmy: w 2014 roku władze portu, obligowane ustawą o portach i przystaniach morskich podjęły kolejną próbę sprzedaży spółki Port Gdański Eksploatacja. Wyłączność na ustalenie z PGE szczegółów umowy przejęcia otrzymała spółka Mariner Capital Limited z Malty. Spółka była już pewna tej transakcji. Jednak w lutym 2015 roku najpierw Rada Nadzorcza Zarządu Morskiego Portu Gdańsk nie zaopiniowała pozytywnie uchwały rekomendującej zbycie składników aktywów spółki, a potem w głosowaniu na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu ZMPG zwołanym w tej samej sprawie uchwała nie uzyskała wymaganej większości głosów, w związku z czym nie została podjęta. Proces prywatyzacji zakończono. W tej sytuacji spółka Mariner Capital Limited wystąpiła na drogę sądową. Wiele na to wskazuje, że sprawa jeszcze potrwa. Prawnicy maltańskiego inwestora od kilku miesięcy starają się udowodnić przed sądem, że za niekorzystnym dla inwestora rozwiązaniem prywatyzacji stali przedstawiciele polskiego rządu, że chodziło o coś więcej niż względy merytoryczne.

Opinie (169) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Grzegorz Ksepko

Wiceprezes zarządu Energa SA ds. Korporacyjnych. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji...