stat

Piątkowski: Mamy potencjał i miejsce do działania

- Pomimo pewnych różnic pomiędzy poszczególnymi partnerami naszej aglomeracji z perspektywy inwestora i tak jesteśmy jesteśmy dzisiaj jednym wielkim miastem - twierdzi Marcin Piątkowski, dyrektor ds. komercjalizacji w firmie Torus.
- Pomimo pewnych różnic pomiędzy poszczególnymi partnerami naszej aglomeracji z perspektywy inwestora i tak jesteśmy jesteśmy dzisiaj jednym wielkim miastem - twierdzi Marcin Piątkowski, dyrektor ds. komercjalizacji w firmie Torus. mat.prasowe

Dobre skomunikowanie, liczne inwestycje i wysoka jakość życia - od kilku lat inwestorzy z całego świata coraz częściej i chętniej spoglądają na Trójmiasto. Jednak nie zawsze tak było. O tym, jakie są nasze atuty jako aglomeracji, z kim konkurujemy w skali kraju i Pomorza oraz jakie branże będą stanowiły o sile naszego regionu rozmawiamy z Marcinem Piątkowskim, dyrektorem ds. komercjalizacji w firmie Torus.



Nie zawsze byliśmy postrzegani jako dobre miejsce do inwestycji. Dopiero od ok. 10 lat inwestorzy chętniej odwiedzają Trójmiasto. Co się takiego wydarzyło, że nagle nas zauważono?

Marcin Piątkowski: - Złożyło się na to kilka czynników. Atuty, jakie mamy obecnie nie zawsze były częścią naszego regionu. To zmieniało się w czasie, wymagało zaangażowania wielu osób i strategicznej wizji rozwoju aglomeracji w wielu obszarach. Jednym z takich czynników jest nasza lokalizacja i skomunikowanie. Proszę spojrzeć, gdzie byliśmy 15 lat temu jeśli chodzi o dostępność Trójmiasta? Ile się jechało stąd do Warszawy i jakie były połączenia lotnicze? Wtedy funkcjonowały raptem trzy czy cztery międzynarodowe połączenia lotnicze z Gdańska, a teraz mamy ich ponad 50.
W naszym regionie wykonywane będą coraz bardziej skomplikowane procesy. Człowiek i jego praca będą w cenie, co z kolei spowoduje, że wartość dodana wytworzonych produktów i usług będzie dużo większa niż obecnie.

Wybudowana autostrada, modernizacja linii kolejowej i skrócenie dojazdu koleją do Warszawy poniżej trzech godzin to coś, co pozwoliło zupełnie inaczej nas pozycjonować. Do tego dochodzą projekty takie jak Invest in Pomerania. Wcześniej wszystkie atuty mieliśmy w ręku, ale nie wiedzieliśmy, jak je sprzedać. Uporządkowanie pewnych elementów i wprowadzenie spójnej narracji spowodowały, że zaczęliśmy być dostrzegani przez inwestorów.

Zamiast o poszczególnych miastach zaczęliśmy mówić o Trójmieście i aglomeracji trójmiejskiej, mając oczywiście pełną świadomość różnic, jakie istnieją. Jednak z perspektywy inwestora jesteśmy dzisiaj jednym wielkim miastem. Trójmiasto jest też jedyną dużą aglomeracją w północnej części Polski, co oznacza, że nasz obszar oddziaływania jest bardzo szeroki - od Szczecina po Olsztyn. Jesteśmy w stanie przyciągać zasoby z całego tego obszaru. W sytuacji kiedy Łódź musi się liczyć z bliskością Warszawy, Katowice z jednej strony mają Wrocław, a z drugiej Kraków, natomiast Wrocław ma na północy Poznań, to u nas sytuacja jest diametralnie inna. Do tego dochodzi jakość życia, która ostatnio zaczyna odgrywać bardzo ważną rolę także w biznesie.

Jesteśmy aglomeracją, która ma ponad milion mieszkańców. Z miliona ludzi każdy inwestor jest w stanie wyselekcjonować osoby z odpowiednimi dla potrzeb jego biznesu kompetencjami. Jeśli to okazałoby się jednak niemożliwe, to nasz obszar oddziaływania jest na tyle duży, że inwestor będzie w stanie pozyskać z niego dodatkowych pracowników. Jeśli i to się z kolei nie uda, to wysoka jakość życia znacznie ułatwi mu przekonanie osób z innych części Polski czy nawet zagranicy do relokacji na Pomorze.

Do tego dokłada się boom inwestycyjny i liczne duże projekty, które zostały zrealizowane. Do 2008 roku mieliśmy taką sytuację, że zaczęli pojawiać się inwestorzy, ale nie mieliśmy gdzie ich ulokować. Nie było parków biurowych spełniających ich wymagania. Lokalni deweloperzy, jak Torus i Allcon byli pierwszymi, którzy zdecydowali się spekulacyjnie wybudować pierwsze dwa parki biurowe w Trójmieście (Arkońska Business Park w Gdańsku i Łużycka Office Park w Gdyni), które błyskawicznie się skomercjalizowały. To wszystko razem spowodowało, że w ciągu niespełna dekady z zerowego poziomu nowoczesnych powierzchni biurowych doszliśmy do ponad 600 tys. m kw., a jeszcze w tym roku liczba ta znacząco się zwiększy.

Rzeczywiście inwestorów mamy obecnie bardzo wielu, każdego miesiąca słyszymy o nowych inwestycjach. Jednak w większości są to inwestorzy z branży usługowej. Skąd taka specjalizacja Trójmiasta i dlaczego tak mało u nas inwestorów przemysłowych?

Mamy swoje atuty, którymi jest bliskość morza, zespół portowy w Gdańsku i Gdyni, rozbudowa terminalu głębokowodnego DCT czy przebudowa portu w Gdyni. To wszystko powoduje, że coraz więcej towarów będzie trafiało właśnie na Pomorze.

- Jeśli przeanalizujemy sobie przepływy inwestycji na świecie, to większość projektów inwestycyjnych stanowią dzisiaj projekty usługowe, a znacząca część z nich dotyczy branży IT. Żyjemy w świecie, w którym technologie cyfrowe są coraz ważniejsze i popyt na specjalistów, którzy będą tworzyli i testowali oprogramowanie czy zarządzali bazami danych itp. będzie stale rosnąć. Trójmiasto znakomicie wpisuje się w ten trend. Takie projekty są realizowane prawie zawsze w dużych ośrodkach, gdzie dostęp do ludzi jest łatwiejszy. Jeśli zliczymy Gdańsk, Gdynię, Sopot oraz wszystkie przylegające gminy to mamy 1,3 mln mieszkańców. Jesteśmy w trójce największych aglomeracji w Polsce. Dla takiej branży to ogromny potencjał, zwłaszcza że procesy są mocno zróżnicowane, wymagają różnorodnych często kwalifikacji i na różnym poziomie.

Czyli nie powinno nas martwić, że nie powstają u nas nowe fabryki?


- Trudno oczekiwać, aby fabryka powstała w środku miasta, natomiast w regionie takie inwencyjne powstają. Może nie tyle, ile byśmy chcieli, jednak w najbliższych latach planowane jest zwiększenie liczby projektów produkcyjnych. Jeśli chodzi o projekty usługowe to "wskoczyliśmy" na dosyć wysoki poziom i nie będziemy z pewnością z niego rezygnować. Równolegle do tego toczyć się będą projekty produkcyjne, tak, abyśmy stali się regionem jeszcze bardziej atrakcyjnym i wszechstronnym gospodarczo.

To jednak znowu wymaga stworzenia pewnej narracji w komunikacji z potencjalnymi inwestorami. Nie każdy rodzaj produkcji może przecież trafić na Pomorze. Mamy swoje atuty, którymi jest bliskość morza, zespół portowy w Gdańsku i Gdyni, rozbudowa terminalu głębokowodnego DCT czy przebudowa portu w Gdyni. To wszystko powoduje, że coraz więcej towarów będzie trafiało właśnie na Pomorze. Pytanie, co się będzie z nimi dalej działo? Chcielibyśmy, aby u nas były one przepakowywane, konfekcjonowane, uszlachetniane i wysyłane dalej. W obszarze oddziaływania naszych portów jest przecież Ukraina, Białoruś, część Rosji i Słowacja i może nawet część krajów na Bałkanach. Potencjał i miejsce do rozwoju jeszcze mamy.

Wspomniał pan o innych ośrodkach w Polsce. Czy konkurencja pomiędzy miastami, regionami jest bardzo silna i z kim konkurujemy?
Trudno oczekiwać, aby fabryka powstała w środku miasta, natomiast w regionie takie inwestycje powstają. Może nie tyle, ile byśmy chcieli, jednak w najbliższych latach planowane jest zwiększenie liczby projektów produkcyjnych.

- Konkurujemy nie tylko w Polsce, ale w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Polska wygrywa jednak skalą. Są państwa jak Czechy czy Słowacja, gdzie są jeden-dwa duże ośrodki miejskie. Inwestor nie ma więc zbyt dużego wyboru. Polska, jako kraj, ma co najmniej 7-8 dużych aglomeracji, spośród których można wybierać. Oczywiście na poziomie kraju konkurencja jest bardzo ostra. Wytworzyła się pewna grupa czołowych miast, jak Warszawa, Kraków, Wrocław i Trójmiasto. Tuż za nami są Poznań, Łódź i Katowice.

Czy możemy przewidzieć, jak rynek i rodzaj inwestycji będzie się zmieniał przez kolejne lata? Biorąc pod uwagę to, że coraz trudniej o pracownika i często firmy muszą posiłkować się pracownikami z zagranicy.

- Sektor usługowy z pewnością będzie się dalej rozwijał. Jednocześnie będzie rosła rola szeroko rozumianych projektów IT. Na pewno w dużej mierze będziemy musieli posiłkować się pracownikami z zagranicy, głównie z Ukrainy, a w przyszłości także z Białorusi. Bez tego firmy nie będą mogły dalej się rozwijać. Natomiast deficyt pracowników przełoży się zapewne na warunki finansowe. Stawki będą rosnąć i to spowoduje, że prostsze procesy będą znikać lub będą automatyzowane. W naszym regionie wykonywane będą coraz bardziej skomplikowane procesy. Człowiek i jego praca będą w cenie, co z kolei spowoduje, że wartość dodana wytworzonych produktów i usług będzie dużo większa niż obecnie.

Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 51)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Strefa start-up

Najczęściej czytane