• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Z Trójmiasta do słynnego studia Pininfarina - legendy motoryzacji

Robert Kiewlicz
15 stycznia 2024, godz. 08:00 
Opinie (41)
- Własna marka motoryzacyjna jest wielkim wyzwaniem, zwłaszcza pierwszy model samochodu, ale obecne czasy dają szansę na to, aby wyjść z nowym produktem i konkurować na arenie międzynarodowej. Jest to duża okazja, aby mieć polskie auto - twierdzi Wojciech Pszczoliński. - Własna marka motoryzacyjna jest wielkim wyzwaniem, zwłaszcza pierwszy model samochodu, ale obecne czasy dają szansę na to, aby wyjść z nowym produktem i konkurować na arenie międzynarodowej. Jest to duża okazja, aby mieć polskie auto - twierdzi Wojciech Pszczoliński.

Jako jeden z dwojga studentów z Polski trafił na staż do legendarnego włoskiego biura stylistycznego - Pininfarina. Na przestrzeni lat spod ręki włoskich projektantów tego biura wyszło wiele pojazdów, które zmieniły oblicze motoryzacji. Firma pracowała dla takich legend, jak: Ferrari, Lancia, Maserati czy Alfa Romeo. O tym, jak pracuje się w studiu owianym legendą, skąd zainteresowanie projektowaniem samochodów u mieszkańca kraju, który nie ma obecnie własnej marki moto, i o tym, czy taka marka ma szansę powstać w Polsce, rozmawiamy z Wojciechem Pszczolińskim, na co dzień studentem Akademii Sopockiej.



Skąd u Pana zainteresowania projektowaniem, zwłaszcza samochodów?

Wojciech Pszczoliński: - Od dziecka zawsze miałem w sobie, można powiedzieć, duszę artysty. Sporo czasu w dzieciństwie spędziłem na rysowaniu i malowaniu. Początkowo myślałem nawet o tym, żeby zostać rysownikiem komiksów. Samochody fascynowały mnie, od kiedy pamiętam. Byłem zagorzałym fanem "Top Geara" oraz wszelkich filmów, gdzie działa się akcja z szybkimi "furami". Gdy uczyłem się w liceum, nie wiedziałem o istnieniu takiego zawodu jak projektant samochodów. Pierwsze rozpoznanie tego kierunku zrobiłem dopiero na studiach inżynierskich.
W świecie motoryzacyjnym pracuje sporo wyszkolonych Polaków - z doświadczeniem w zagranicznych markach, w zakresie projektowania i inżynierii pojazdów. Potrzeba nam tylko więcej wiary, że taki projekt może odnieść sukces.

Rysowanie samochodów i wymyślanie nowych pojazdów stało się dla mnie odskocznią od codziennych zmagań z inżynierią materiałową. Kiedy dowiedziałem się, że na uczelni w Sopocie został otworzony kierunek wzornictwo ze specjalizacją projektowania mobilności, zdecydowałem się zmienić drogę i podążać za pasją do samochodów. Auta są połączeniem technologii oraz sztuki, a to są dwie rzeczy, które mnie w życiu zawsze fascynowały.

Jak trafił Pan na staż do Pininfariny? Co zdecydowało o wyborze właśnie Pana kandydatury?

- Na staż trafiłem poprzez rekrutację przeprowadzoną wśród polskich studentów. Było to możliwe dzięki temu, że ElectroMobility Poland - spółka, która odpowiada za stworzenie polskiej marki Izera - nawiązała współpracę z Pininfariną. Pininfarina jest włoskim studiem projektowym polskiego samochodu, stąd realizacja takiego stażu stała się w ogóle w Polsce możliwa. Większość kandydatur było ze środowiska uczelni artystycznych lub projektowych - akademii sztuk pięknych z całej Polski. Ja studiuję wzornictwo przemysłowe na Akademii Sopockiej.



Podobno sam proces rekrutacji nie był prostą sprawą, musieliście wykazać się znajomością branży moto?
 
- Rekrutacja obejmowała trzy etapy. Pierwszy polegał na przesłaniu portfolio ze zbiorem swoich dotychczasowych prac. Postarałem się, aby przygotowane portfolio przedstawiało moje zainteresowanie projektowaniem samochodów i jasno podkreślało, że jestem pasjonatem. Bardzo ważnym aspektem dla mnie było przedstawienie w portfolio warsztatu swoich umiejętności, takich jak: szkic, modelowanie 3D oraz sposobu myślenia - tzw. design thinking. Wśród zamieszczonych prac posiadam kilka ściśle związanych z branżą - np. projekt sportowego samochodu przyszłości, który jest zdalnie sterowany za pomocą VR - wirtualnej rzeczywistości lub projekt wnętrza samochodu, gdzie kierownica dostosowuje się do różnych trybów jazdy: sportowego, dziennego, autonomicznego.

- Ten staż był dla mnie jedną wielką inspiracją. To jedno z najbardziej znanych studiów projektowych na świecie. Na wejściu do biura znajduje się muzeum z legendarnymi projektami Pininfariny wykonanymi dla m.in. Ferrari, Alfa Romeo oraz Lanci - mówi Wojciech Pszczoliński (na zdjęciu z Karoliną Główczyk).

- Ten staż był dla mnie jedną wielką inspiracją. To jedno z najbardziej znanych studiów projektowych na świecie. Na wejściu do biura znajduje się muzeum z legendarnymi projektami Pininfariny wykonanymi dla m.in. Ferrari, Alfa Romeo oraz Lanci - mówi Wojciech Pszczoliński (na zdjęciu z Karoliną Główczyk).

Po ocenie portfolio, które napłynęły do komisji, wybrani kandydaci mieli za zadanie zaprojektować przedmiot na podstawie briefu, który został przygotowany przez projektantów Izery oraz Pininfariny. Na wykonanie zadania mieliśmy dokładnie 72 godziny. Tematem projektu było zaprojektowanie mebla, który powinien nawiązywać do charakteru marki Izera oraz być ukierunkowany na tę samą grupę odbiorców. Krótko mówiąc, należało przenieść ducha marki z samochodu i zastosować go w projekcie mebla. Dużym wyzwaniem było to, aby stylistyka projektu silnie nawiązywała do identyfikacji wizualnej Izery. Ostatnim etapem była prezentacja wykonanego projektu oraz rozmowa rekrutacyjna. Mniej więcej tydzień po tym spotkaniu dowiedziałem się, że jadę na staż do włoskiego biura.
Praca projektanta nie jest łatwą robotą, wymaga się od nas dużo wiedzy i umiejętności technicznych, ale ta praca niesie ze sobą ogromną satysfakcję. Najbardziej w tej branży uwielbiam zderzenie światów inżynierii, technologii i sztuki.

Myślę, że o wyborze mojej kandydatury zadecydowała wiedza projektowa, jaką posiadam, oraz umiejętności szkicu i modelowania 3D, które pozwalają mi na urzeczywistnianie moich pomysłów.

Co zrobiło na Panu największe wrażenie podczas pobytu w Pininfarinie?

- Dużo rzeczy... Natomiast, gdybym miał wybrać jedno, to na pewno ludzie - inni projektanci Pininfariny. A dokładnie to, jak szybko pracują, jakich narzędzi używają i jacy są efektywni. Przed stażem wydawało mi się, że będę musiał podporządkować się pod tradycyjne podejście do projektowania, czyli kartka, ołówek, tworzenie tysiąca szkiców. Nic bardziej mylnego. Projektanci Pininfariny głównie działają cyfrowo - wykorzystują Adobe Photoshop do szkicu i manipulacji zdjęciami, a każdy z nich jest wyszkolony w narzędzia do projektowania 3D w programach takich jak Blender oraz Alias. Sztuczna inteligencja stała się nieodzownym elementem warsztatu projektanta. Używane są też Mid Journey lub Viscom - programy, które służą do generowania obrazów oraz szybkiej manipulacji zdjęć i tworzenia renderów 2D na podstawie przygotowanych szkiców, przez co pozwalają na przyspieszenie i zwiększenie efektywności pracy. Być w studio i patrzeć na kreatywność oraz umiejętności ludzi siedzących dookoła ciebie było niesamowitym doświadczeniem.



Nawet młodzi projektanci i inni stażyści są tu świetnie wyszkoleni. To jest bardzo motywujące oraz napawające do pracy. Ten staż był dla mnie jedną wielką inspiracją. To jedno z najbardziej znanych studiów projektowych na świecie. Na wejściu do biura znajduje się muzeum z legendarnymi projektami Pininfariny wykonanymi dla m.in. Ferrari, Alfa Romeo oraz Lanci. To miejsce jest otoczone bogatą historią oraz miłością do samochodów. Wszyscy dookoła są fanami motoryzacji i nie ma tam ludzi z przypadku. Czas spędzony w studio na pewno zapamiętam jako czas rozwoju oraz poznawania wspaniałych ludzi, bo to oni stoją za każdym projektem.
Dużym wyzwaniem dla mnie było odnaleźć się wśród doświadczonych pracowników Pininfariny. Na początku było to nawet przytłaczające - taka duża liczba talentów w jednym miejscu.
 
Dużym wyzwaniem dla mnie było odnaleźć się wśród doświadczonych pracowników Pininfariny. Na początku było to nawet przytłaczające - taka duża liczba talentów w jednym miejscu. Szybko jednak pojąłem, że każdy projektant musi przejść pewien proces, aby zostać w pełni profesjonalistą. Staż w takim miejscu jest kamieniem milowym właśnie w tym procesie.

Sam staż nie był jednak zwykłą wycieczką. Musiał Pan zrealizować w jego trakcie projekt.  

- Projekt realizowałem razem z Karoliną Główczyk z Akademii Sztuk Pięknych z Krakowa. W zespole dwuosobowym pracowaliśmy nad publicznym pojazdem dla niedalekiej przyszłości, a dokładnie na rok 2030. Projekt stworzony przez nas jest konceptem autonomicznego pojazdu miejskiego, który pomieści około 20 osób. Ważne było dla nas to, aby projekt miał wszelkie podstawy ideologiczne oraz rozwiązywał realne problemy komunikacji, jakie dostrzegamy w mieście i na obrzeżach. Podczas prezentacji projektu nie tylko przedstawiliśmy wizję samego pojazdu, ale również to, jak miasto może funkcjonować w przyszłości. Wyszliśmy z założenia, że często pojazd sam w sobie nie jest rozwiązaniem problemów, ale może być również pretekstem do zmiany systemu i otoczenia, a tego na pewno potrzeba rozrastającym się stale miastom.
Przed stażem wydawało mi się, że będę musiał podporządkować się pod tradycyjne podejście do projektowania, czyli kartka, ołówek, tworzenie tysiąca szkiców. Nic bardziej mylnego. Projektanci Pininfariny głównie działają cyfrowo.

Projekt dokładnie był nadzorowany przez projektantów Pininfariny na czele z Marco Giumentaro, który na co dzień w studiu nadzoruje pracę nad polskim projektem Izery. W tygodniu odbywaliśmy z nim spotkania wewnętrzne i omawialiśmy kierunek konceptu, natomiast w każdy piątek prezentowaliśmy wyniki naszej pracy przed głównymi projektantami Izery - Tadeuszem Jelcem oraz Mariuszem Bekasem. Taki cykl spotkań był dla nas pełnym doświadczeniem pracy projektanta. Byliśmy wrzuceni od początku w wir pracy, ale jest to bezcenne doświadczenie.

Czy wiąże Pan swoją przyszłość zawodową z projektowaniem w branży moto?

- Oczywiście! Stało się to moim celem. Jest to moja pasja. Jestem zafascynowany projektowaniem samochodów, a przede wszystkim modelowaniem 3D. Projektowanie cyfrowe oraz modelowanie 3D dla firm automotive to jest moja przyszłość zawodowa. Praca projektanta nie jest łatwą robotą, wymaga się od nas dużo wiedzy i umiejętności technicznych, ale niesie ze sobą ogromną satysfakcję. Najbardziej w tej branży uwielbiam zderzenie światów inżynierii, technologii i sztuki. To miejsce, gdzie trzeba być bardzo kreatywnym i przełamywać bariery, a jednocześnie trzymać się często ciasnych wymagań i danych technicznych. Staż, który odbyłem w Pininfarinie, jeszcze bardziej umocnił mnie w przekonaniu, że chciałbym zostać profesjonalnym projektantem samochodów.
 


Czy Polska ma potencjał, aby stworzyć nową, własną markę motoryzacyjną?

- Jak najbardziej. Mamy w Polsce duży potencjał specjalistów. W świecie motoryzacyjnym pracuje sporo wyszkolonych Polaków - z doświadczeniem w zagranicznych markach, w zakresie projektowania i inżynierii pojazdów. Potrzeba nam tylko więcej wiary, że taki projekt może odnieść sukces. Własna marka motoryzacyjna jest wielkim wyzwaniem, zwłaszcza pierwszy model samochodu, ale obecne czasy dają szansę na to, aby wyjść z nowym produktem i konkurować na arenie międzynarodowej. Jest to duża okazja, aby mieć polskie auto. Bardzo kibicuję Izerze, ponieważ zależy mi na rozwoju polskiej myśli projektowej, oraz wierzę, że może być to dobre miejsce pracy dla przyszłych inżynierów oraz projektantów/projektantek z polskich uczelni.

Miejsca

  • SANS Sopot, Rzemieślnicza 5

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (41)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Magdalena Budnik

Odpowiedzialna za kształtowanie i realizację strategii finansowej i budżetu firmy, a także współodpowiedzialna za procesy strategicznego planowania i zarządzania SESCOM. Magister ekonomii z Certyfikatem Księgowym Ministra Finansów oraz ukończonymi licznymi studiami podyplomowymi z zakresu księgowości, finansów i controllingu. Wieloletni praktyk wykorzystujący w swojej pracy nie tylko wiedzę z zakresu księgowości i finansów, ale także ekonomii oraz zarządzania.

Najczęściej czytane