Bawić siebie, innych i zarobić. Cyrk jako biznes

Choć tradycyjny cyrk to raczej rozrywkowy "mamut", to same pokazy cyrkowe cieszą się dużą popularnością wśród firm, szkół czy nowożeńców. Gdańska firma Mosaic, działająca w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, to właśnie nic innego, jak profesjonalna trupa cyrkowa. O tym, co jest potrzebne do założenia własnego cyrku, dobrej zabawie i ambitnych klientach rozmawiamy z Anetą Dembek-Moszczyńską, właścicielką firmy Mosaic.


Czy łatwo zorganizować "własny cyrk"? Co jest do tego potrzebne?

Aneta Dembek-Moszczyńska: - Przede wszystkim nie miałam nigdy aspiracji zorganizowania cyrku w najbardziej popularnym tego słowa znaczeniu. Wizerunek tradycyjnych cyrków obwoźnych jest kontrowersyjny i - w mojej ocenie - pozostawia wiele do życzenia. Dlatego wyszłam od swojego autorskiego przepisu na "własny cyrk". Od dawna miałam taki gotowy pomysł na grupę cyrkową, który tylko czekał na upragnioną realizację. Z pewnością pomocnym, a może nawet niezbędnym składnikiem tego przepisu były zdobywane od najmłodszych lat umiejętności kuglarskie oraz doświadczenie w występach przed publicznością, które z czasem stały się moją pasją. Odkąd pamiętam - zanim jeszcze nurt nowego cyrku, czyli cyrku bez zwierząt, stał się trendy - wiedziałam, że w realizowanych przeze mnie pokazach cyrkowych nie będę nigdy prezentowała nienaturalnych umiejętności dzikich zwierząt lecz skupię się na ludziach o wyjątkowej pasji, z poczuciem humoru i niezwykłych zdolnościach.
Zdarzają się klienci, którzy mają różne pomysły. Zdarzył nam się ambitny klient, który na własnym jubileuszu marzył, by wystąpić z nami i zaskoczyć swoich gości jazdą na minirowerku.

Dlaczego zdecydowała się Pani na taką właśnie formę działalności?

- Od dziecka występowałam w dziecięcej grupie cyrkowej Heca, którą założyła moja mama, potem w liceum i na studiach wyjeżdżałam systematycznie do pracy przy znanych na całym świecie festiwalach w Dubaju. Po skończeniu studiów przez kilka lat pracowałam na etacie w dużych firmach, a działalność cyrkowa była wypełniaczem mojego wolnego czasu po pracy.

Zapotrzebowania na nasze działania z roku na rok były coraz większe, a ja czułam, że powoli nie daję rady łączyć pracy na etacie z prowadzeniem działalności. Dodatkowo decyzję o pracy dla siebie pomogła mi podjąć moja mała córka, która urodziła się 10 miesięcy temu. Nie wyobrażam sobie, żeby pracować w innej branży. Tutaj łączę swoje pasje - występowanie na scenie, żonglerka, kontakt z dziećmi, podróże.

Jak skompletowała Pani członków grupy? Czy to samorodne talenty, czy wykształceni cyrkowcy?

- Początkowo grupę tworzyłam ja i moje dwie siostry, które również studiowały w Trójmieście. Z czasem grupa zaczęła się rozrastać, zaczęły dochodzi nowe osoby. Jako że od dziecka obracałam się w tym cyrkowo-artystycznym świecie i jeździłam na różnego rodzaju warsztaty teatralne, cyrkowe, konwencje żonglerski, zloty kuglarzy, mam teraz mnóstwo znajomych cyrkowców w całej Europie.

Większość osób z mojej grupy to samouki, ale jest też kilka osób po Wrocławskim Teatrze Pantomimy, kursach pedagogiki cyrku lub zagranicznych warsztatach prowadzonych przez cenionych artystów cyrkowych.
Od dawna miałam taki gotowy pomysł na grupę cyrkową, który tylko czekał na upragnioną realizację. Z pewnością pomocnym, a może nawet niezbędnym składnikiem tego przepisu były zdobywane od najmłodszych lat umiejętności kuglarskie oraz doświadczenie w występach przed publicznością, które z czasem stały się moją pasją.

Cyrk to rozrywka trochę zapomniana w ostatnich latach. Czy wciąż znajdują się chętni na tego typu zabawę? Kto najczęściej decyduje się na skorzystanie z waszych usług?

- Zdecydowanie nasze usługi cieszą się dużą popularnością. Są ciekawą, nietypową formą rozrywki, która doskonale wyróżnia się na rynku spośród innych, często powtarzalnych propozycji. Dzięki niekonwencjonalnemu połączeniu cyrku, teatru i nowych technologii nasza oferta jest atrakcyjna dla szerokiego grona odbiorców - zarówno dla klientów indywidualnych, jak i firm. Zajmujemy się animacją czasu wolnego dzieci, młodzieży i dorosłych. Dostajemy bardzo dużo zapytań na oprawę artystyczną wesel, urodzinek dla dzieci, festynów czy też eventów firmowych. W okresie przed- i poświątecznym organizujemy bale dla najmłodszych, występujemy w szkołach i przedszkolach. Prowadzimy zajęcia integracyjne i warsztaty żonglerskie dla firm. Przygotowujemy niestandardowe formy promocji dla firm, w tym akcje na szczudłach. Udzielamy się również charytatywnie, występując na balach dobroczynnych.

Czego oczekują od was klienci? Czy mają często nietypowe żądania? Jakie? Co sprawia największe problemy w prowadzeniu tego typu działalności?

- Coraz częściej klienci zwracają się do nas z prośbą o dostarczenie gotowych, kompleksowych i nietuzinkowych rozwiązań. Myślę, że prócz umiejętności oczekują od nas także pozytywnej energii i dobrego kontaktu z publicznością. Niewątpliwie podejście do dzieci czy w ogóle do ludzi gra tutaj ważną rolę. Nie jesteśmy artystami, którzy zadzierają nosa. Sami dobrze się bawimy przy tym, co robimy i myślę, że to widać. Jeśli chodzi o żądania, to tak, zdarzają się klienci, którzy mają różne pomysły. Zdarzył nam się ambitny klient, który na własnym jubileuszu marzył, by wystąpić z nami i zaskoczyć swoich gości jazdą na minirowerku.

Jeśli zaś chodzi o problemy w prowadzeniu działalności, to muszę przyznać, że jesteśmy jak ślepy koń z popularnej anegdoty - nie widzimy przeszkód i chyba za to między innymi cenią nas nasi klienci.

Czy częściej występujecie dla dzieci, czy dla dorosłych?

- Występujemy częściej dla dzieci, a to chyba głównie wynik stereotypowej oceny naszej oferty, w głównej mierze kojarzonej z rozrywką dla najmłodszych. Cieszy nas jednak fakt, iż pomimo tego, że programy dedykowane są na ogół dzieciom, dorośli coraz częściej odważnie korzystają z atrakcji i z równym dzieciom zapałem i zaangażowaniem próbują swoich sił, chodząc na szczudłach czy ucząc się żonglowania.

Opinie (8)

  • Jaki cyrk, biznes to przemysl

    taki jak za plecami tych klaunow.

    • 5 9

  • Jak się bawić to czyimś kosztem ? (1)

    Skoro taki Biznes to jestem ciekawy czy wypracują emeryturę i w jakiej wysokości bo nie widziałem cyrkowca w wieku 67 lat chyba że właściciela cyrku a o innych zawodach nie wspomnę.

    • 7 6

    • Emeryturę wypracują dopiero nasze dzieci i wnuki, tak jak teraz Ty pracujesz na emeryturę swoich dziadków i ew. rodziców.

      Wysokość będzie zależna nie od Twojego dochodu a od stopy zastąpienia, która będzie zależna tego ilu emerytów będzie przypadało na jednego pracującego i płacącego składki w przyszłości.

      • 5 3

  • super!

    swietny pomysl! gratuluje :)

    • 13 3

  • Powodzenia!

    Warto spełniać marzenia o własnym biznesie. Niektórym się udaje.

    • 6 1

  • W farszafie jest cyrk na Wiejskiej

    Każdy z klownów zarabia 14 tyśków miesięcznie ,niektórzy śmieszą ,inni cieszą a większość wkurza , tak więc jest to sposób na biznes.

    • 8 1

  • mi osobiscie wystarczy kolejna dawka ogloszen Trybunalu jak

    sie plata w zeznaniach

    • 7 2

  • Najdroższy cyrk w Polsce mieści się przy ul. Wiejskiej w Warszawie

    ma nawet odpowiedni kształt i jest zbudowany solidnie, gdyż ma za zadanie wytrzymać przez długie lata, jako że jest doskonale sponsorowany.
    Jest to cyrk interaktywny. Każdy cyrkowy szympans, a jest ich ok 460, siedzący na trybunach ma szansę wystąpić, o ile główny małpiszon cyrkowy siedzący zawsze gdzieś sprzodu mu pozwoli. Pozostałe małpy się wtedy nudzą i jedzą banany, niektóre śpią, inne szczerzą zęby.
    Jest to jednak cyrk nietypowy. Wstęp mają tylko małpy wybrane przez naród, a to co się dzieje na arenie naród może oglądać w telewizji. Czasem któraś małpa do kamery skomentuje poczynania innych małp, przeważnie je zjadlwie krytykując.

    • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Ludzie biznesu

Monika Płocke

Banking Technology, Head of Change and Technology Capabilities w Nordea Bank AB. Absolwentka...