Chcą traktować centra handlowe jak sklepy internetowe

Założeniem aplikacji stworzonej przez trójmiejską firmę jest by traktować centra handlowe jak sklepy internetowe. Na zdjęciu twórcy aplikacji Mistrz Promocji.
Założeniem aplikacji stworzonej przez trójmiejską firmę jest by traktować centra handlowe jak sklepy internetowe. Na zdjęciu twórcy aplikacji Mistrz Promocji. fot. Agnieszka Potocka/Trojmiasto.pl

Mistrz Promocji to młoda firma, która chce zmienić sposób, w jaki sklepy docierają ze swoimi promocjami do klientów. Firma, jak wiele startupów z ICT, związała się z Gdańskim Parkiem Naukowo-Technologiccznym, gdzie ma swoją siedzibę. Aplikacja stworzona przez zespół MP oszczędza czas kupujących, pozwalając im wyszukiwać wyłączenie interesujące ich produkty. Jednocześnie informuje sprzedających o tym, czego szukają klienci. O centach handlowych, zakupach i nowym podejściu do reklamy i promocji rozmawiamy z Dominikiem Olszewskim, twórcą Mistrza Promocji.



Czym dokładnie jest Mistrz Promocji? Na czym polega działalność spółki?

Dominik Olszewski: - Mistrz Promocji jest aplikacją mobilną dedykowaną klientom centrów handlowych oraz samym centrom. Pomysł powstał jako odpowiedź na ciągle rosnące zjawisko showroomingu, które stało się sporym problemem dla sklepów stacjonarnych. Naszym założeniem jest by traktować centra handlowe jak sklepy internetowe. Każde centrum jest takim Amazonem, który ma w swojej ofercie różne kategorie produktów, od prasy począwszy, przez artykuły spożywcze, odzież, a na elektronice kończąc. Kolejną ważną rzeczą, o której należy pamiętać jest fakt, iż każdy z nas codziennie porusza się maksymalnie w obrębie trzech centrów handlowych. Mieszkając w Gdańsku raczej sporadycznie jeździmy na zakupy np. do Gdyni, nie wspominając już o Warszawie, czy Łodzi. Właśnie te mikrospołeczności skupione na danym obszarze chcemy wykorzystać.

Chcielibyśmy, by wersja finalna dała klientom centrów handlowych możliwość wygodnego sprawdzenia oferty wszystkich sklepów w danym centrum, poinformowania innych o ciekawej ofercie, możliwość skonsultowania naszego zakupu z osobą "Mistrza" w danej kategorii (np. dla kategorii odzieży damskiej będzie to "stylista" - użytkownik aplikacji, którego profil zakupowy w obrębie danego  centrum jest bardzo aktywnie obserwowany i lubiany przez innych, doradzi on, która torebka idealnie pasuje do danych butów - i wszystko to w obrębie strefy komfortu, którym jest znajome dla klienta pobliskie centrum), dokonanie samego zakupu wewnątrz aplikacji, a także tworzenie profilu zakupowego, który dla sklepów będzie informacją, czego klient poszukuje. Da to możliwość stworzenia oferty odpowiadającej indywidualnym potrzebom klienta. W końcu lepiej jest dostać -10 proc. na spodnie, które chcemy zakupić, niż -50 proc. na poduszki, które są nam niepotrzebne.

Kiedy firma powstała? Co było powodem rozpoczęcia własnej działalności?
Każde centrum jest takim Amazonem, który ma w swojej ofercie różne kategorie produktów, od prasy począwszy, przez artykuły spożywcze, odzież, a na elektronice kończąc. Kolejną ważną rzeczą, o której należy pamiętać jest fakt, iż każdy z nas codziennie porusza się maksymalnie w obrębie trzech centrów handlowych. Mieszkając w Gdańsku raczej sporadycznie jeździmy na zakupy np. do Gdyni, nie wspominając już o Warszawie, czy Łodzi. Właśnie te mikrospołeczności skupione na danym obszarze chcemy wykorzystać.

- Firma powstała pod koniec zeszłego roku. Pomysł jednak od tamtego czasu ewoluował. Wiem że każdy tak mówi, ale gdybym w przeszłości miał wiedzę dotyczącą rynku, to dzisiaj pozwoliłoby to na uniknięcie wielu wpadek. W chwili obecnej postawiliśmy na stopniowy rozwój.

Zamiast rzucać na rynek od razu gotową aplikację ze wszystkimi funkcjonalnościami, stopniowo chcemy ją rozwijać. Pozwoli poddać ocenie użytkowników każdą nową funkcjonalność oraz zmniejszy ryzyko wpadki. Szczególnie, że projekt finansowany jest z własnych środków. Impulsów do rozpoczęcia działalności było kilka. Nie będę tu wymieniać tych najbardziej prozaicznych, takich jak chęć samorozwoju, czy ewentualny zysk. Od zawsze chciałem stworzyć globalne przedsiębiorstwo, a tak naprawdę jedynie branża IT pozwala małym zaistnieć na świecie. Poza tym pomysł na taką aplikację dojrzewał we mnie dość długo, chciałem współtworzyć coś, z czego sam będę korzystał. Zaryzykowałem. Użytkownicy i klienci ocenią, jaki to przyniesie skutek. Oficjalnym terminem startu jest sierpień 2014 roku w Galerii Bałtyckiej w Gdańsku.

Zaczynamy od platformy Android i jedynie kilku funkcjonalności. M. in. możliwym będzie informowanie innych o dostępnych ofertach w Galerii, przeglądanie takowych, a także wygrania co tydzień 200 zł na zakupy.

Jakie korzyści z waszej aplikacji płyną dla samych sklepów?

- Otrzymają one dane, czego klienci szukają, co lubią, jakie są ich oczekiwania zakupowe. I to wszystko w obrębie centrum handlowego, w którym sklep jest zlokalizowany, a nie uśrednione dla np. całego miasta. Proszę pamiętać, że normalnie, dopóki klient nie dokona zakupu jest niewidoczny dla sklepu, np. nasza aplikacja pozwoli znaleźć osoby, u których wola zakupu już istnieje, jednakże wstrzymują się z nim z jakiegoś powodu, czasem jest to zbyt wysoka cena, czasem jednak może to być coś innego - przykładowo brak pewności, czy dany produkt odzieżowy będzie pasować do innego. Kolejną cechą, na którą stawiamy jest również tworzenie indywidualnej oferty dla każdego klienta, o czym wspomniałem już wcześniej. Finalnie chcielibyśmy również dać możliwość dokonania zakupów wewnątrz aplikacji.

Czy istnieją podobne firmy na rynku polskim, europejskim? Czy macie jakąś konkurencję?


- W chwili obecnej nie mamy bezpośredniej konkurencji. Bardzo długo szukaliśmy podobnego rozwiązania, nie udało nam się go jednak znaleźć. Nie w takiej formie. Oczywiście istnieją dedykowane aplikacje dla centrów handlowych, lecz działają one raczej na zasadzie kuponów rabatowych. Pojawia się tu jednak kilka problemów, po pierwsze - wiele centrów ma dedykowaną aplikację specjalnie dla siebie, co wiąże się z koniecznością pobrania jej za każdym razem, gdy wchodzimy do innego centrum. Dalej - kupony rabatowe nie pokazują również konkretnego produktu. Np kupon -30 proc. na czapki dotyczy ich ogółu w danym sklepie, klient nie może zobaczyć jakie to konkretne modele czapek. Brak jest też często funkcji społecznościowych.
Ostatnio dyskutowałem z kolegą o tym, ile wart jest sam pomysł. Wyszło, że kilka złotych. Młodzi ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy, ile pracy wymaga zorganizowanie wszystkiego.

Jakie są wady i jakie zalety prowadzenia własnej firmy? Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu firmy? Co sprawia najwięcej trudności startupom?

- Własna firma to spore ryzyko. Szczególnie w Polsce. Skomplikowany system podatkowy, konieczność łożenia na ZUS w momencie, gdy jeszcze nic się nie zarobiło to tylko niektóre z bolączek młodego przedsiębiorcy.

Ostatnio dyskutowałem z kolegą o tym, ile wart jest sam pomysł. Wyszło, że kilka złotych. Młodzi ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy, ile pracy wymaga zorganizowanie wszystkiego. Stworzenie biznesplanu, zebranie zespołu, śledzenie rynku. Na to wszystko i wiele więcej musi nam starczyć czasu.

Kolejnym błędnym założeniem jest, że ktoś potrzebuje naszego produktu. Tu wszystkim początkującym przedsiębiorcom mówię stanowczo - wybijcie sobie to z głowy! Czy to źle? I tak, i nie. Z jednej strony przecież nikt nie potrzebował smartfonów, Facebooka, czy wielu innych fantastycznych produktów przed ich powstaniem, z drugiej jednak to pokazuje, jak ważnym nie jest sam produkt, ale pokazanie do jakich potrzeb on się odnosi i dlaczego ułatwi potencjalnemu klientowi życie. Kolejnym sporym problemem są finanse - a raczej ich brak na początku. Tu teoretycznie z pomocą przychodzą dotacje, czy fundusze inwestycyjne. W chwili obecnej jednak nie ma jeszcze rozpisanych środków unijnych na kolejne lata, natomiast większość funduszy inwestycyjnych woli wchodzić w sprawdzone rozwiązania. Bo jeśli coś chwyciło na Zachodzie, to może załapie też w Polsce. W sumie nie można się temu dziwić, fundusze to nie instytucje charytatywne i chcą zarabiać. My cały czas szukamy inwestora.

Opinie (37) 2 zablokowane

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ważne adresy

Ludzie biznesu

Zbigniew Canowiecki

Prezes Zarządu „Pracodawców Pomorza”. Jest absolwentem Politechniki Gdańskiej....