stat

Islandczycy nie chcą płacić za prom. Crist straci 7,5 mln euro?

Budowa jednostki "Herjólfur" zakończyła się w grudniu 2018 roku. Jednak do dnia dzisiejszego nie została ona przekazana odbiorcy.
Budowa jednostki "Herjólfur" zakończyła się w grudniu 2018 roku. Jednak do dnia dzisiejszego nie została ona przekazana odbiorcy. fto: Vegagerðin

Islandczycy nie chcą ponosić dodatkowych kosztów budowy promu elektrycznego "Herjólfur" zbudowanego przez spółkę Crist. Chodzi o kwotę miliarda koron islandzkich, czyli ok. 7,5 mln euro. To faktura za dodatkowe prace wykonane przy budowie jednostki przez polską firmę. Islandzki rząd odrzuca ją jako nieuzasadnioną. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, cała sprawa może na lata utknąć w sądzie.


Branża stoczniowa w Polsce to:

bardzo dobry biznes, tylko trzeba znać jego specyfikę

34%

branża w trudnej sytuacji, ale ma jeszcze spore możliwości

40%

sektor bez szans na odbudowanie silnej pozycji na świecie

26%

Prom pasażersko-samochodowy powstał na zlecenie Vegagerðin - Islandzkiego Urzędu Transportu Drogowego. Jednostka ma prawie 70 m długości, 15 m szerokości. Będzie obsługiwać trasę pomiędzy Landeyjahöfn a Vestmannaeyjar - wyspami leżącymi w archipelagu Westmana, położonym dziewięć kilometrów od południowego wybrzeża Islandii. Prom obsługiwany będzie przez dziesięcioosobową załogę, pomieści także od 390 pasażerów w sezonie zimowym do 540 pasażerów w sezonie letnim. Różnica wynika z posiadanego zewnętrznego tarasu, z którego nie można korzystać zimą.

Statek będzie przeznaczony do pracy w pełni elektrycznym trybie, a ładowanie odbywać się będzie na lądzie w obu portach. W szczególnie trudnych warunkach pogodowych, gdy zużycie energii przekroczy dostępne magazynowane zasoby, prom będzie wykorzystywał swój generator dieslowo-elektryczny.

Budowa jednostki zakończyła się w grudniu 2018 roku. Jednak do dnia dzisiejszego nie została ona przekazana odbiorcy. Z nieoficjalnych informacji wynika, że już w ubiegłym roku trwały rozmowy pomiędzy Crist SA a islandzkim Vegagerðin na temat rozliczenia budowy promu.

Islandczycy nie chcą płacić miliarda koron



Jak wynika z informacji Portalu Morskiego, dodatkowa faktura za budowę promu pojawiła się w ostatniej chwili, gdy na promie trwały już prace wykończeniowe. Już wtedy władze islandzkie twierdziły, że gdyby znały tę kwotę na początku, nie podpisałyby umowy ze stocznią. Minister transportu Islandii, Sigurður Ingi Jóhannsson, zapowiedział, że nie ma mowy, by Islandia zapłaciła dodatkowy miliard koron islandzkich. Chyba że zostaną do tego zmuszeni wyrokiem sądu. Minister ma też nadzieję, że nowy prom trafi do Islandii w ciągu najbliższych kilku tygodni, niezależnie od sporu dotyczącego finansów.


Przedstawiciele stoczni Crist są zaskoczeni medialnymi wypowiedziami Islandczyków i twierdzą, ze negocjacje cały czas trwają.

- Obecnie prowadzone są rozmowy pomiędzy Crist SA a Vegagerðin w sprawie ostatecznego rozliczenia promu. Nie wchodząc w szczegóły ustaleń pomiędzy stronami chciałbym podkreślić, że dostarczona, gotowa jednostka w zasadniczy sposób odbiega od zamawianego przez stronę islandzką promu. Co warto podkreślić, wszystkie zmiany na jednostce zostały wprowadzone przez stocznię Crist i jej podwykonawców w porozumieniu, za zgodą i przy udziale armatora - informuje Tomasz Wrzask, rzecznik prasowy Crist, w przesłanym do redakcji Trojmiasto.pl oświadczeniu. - Jestem zdziwiony wywiadami i wypowiedziami przedstawicieli Vegagerðin w islandzkich mediach, gdyż po raz pierwszy spotykam się z sytuacją prowadzenia negocjacji biznesowych za pomocą środków masowego przekazu, nad czym szczerze ubolewam. Jestem jednak przekonany, że prowadzone obecnie, bezpośrednie negocjacje, doprowadzą do ostatecznego porozumienia między stronami.

Specjalistyczny "Innovation" w gdyńskim porcie.


Powtórka z Innowation i Vidara?



Przypomnijmy, że to nie pierwsze kłopoty spółki Crist dotyczące płatności za wykonane prace. Nawet kilkadziesiąt milionów euro mogą wynosić straty, jakie poniosła spółka przy realizacji kontraktów dotyczących jednostek "Innovation" i "Vidar". Od dłuższego czasu przed niemieckim sądem trwają postępowania dotyczące odzyskania przez Crist choć części pieniędzy.

Chodzi o spór pomiędzy Crist SA a niemiecką spółką HGO Innovation Shipowner - armatorem specjalistycznych statków hydrotechnicznych. Postępowanie wszczęte zostało z inicjatywy strony polskiej. Nieoficjalnie mówi się o kwocie ponad 20 mln euro z tytułu niezapłaconych kwot za wykonanie statków przez gdyńską stocznię.

Z czego dokładnie wynika spór prawny pomiędzy spółkami? Tego nie ujawniają zaangażowane weń strony. Wiadomo jednak, że podczas budowy "Innovation" w stoczni Crist wykonano dodatkowe prace, które miały poprawić parametry konstrukcyjne statku. Wcześniej prace te miały nie zostać zaakceptowane przez stronę niemiecką, która nie zgodziła się za nie zapłacić. Do podobnej sytuacji miało też dojść przy budowie "Vidara".

Statek do instalacji farm wiatrowych na morzu o nazwie "Vidar".

Opinie (108) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Marek Kasicki

Wiceprezes zarządu Energa-Operator. Absolwent Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki...