• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Na swoim. Grunt to dobry PR - komunikacja według Anny Fibak

Wioletta Kakowska-Mehring
9 września 2016 (artykuł sprzed 7 lat) 
Jeśli lubi się to, co się robi, systematyczność przychodzi sama - mówi Anna Fibak. Jeśli lubi się to, co się robi, systematyczność przychodzi sama - mówi Anna Fibak.

O tym, że nawet jak się jest na swoim, to praca nie powinna być treścią życia, że czasem warto komunikację z otoczeniem powierzyć fachowcom, a także o tym że fajnie jest być... kobietą biznesu rozmawiamy z Anną Fibak, współwłaścicielką agencji public relations Words & Co. W poprzednim odcinku "Jak to jest na swoim" rozmawialiśmy z Remigiuszem Kwiecińskim, właścicielem O.K! Serwis Fotooptyka i prezesem PTPT, czyli gdańskiego oddziału tzw. Telefonu Zaufania, a już za tydzień rozmowa z Piotrem Grodzkim, prezesem firmy Speednet.



Została pani przedsiębiorcą bo...

Anna Fibak: - Zostałam zwolniona z pracy. Własna firma nie była moim marzeniem. Założenie działalności było wymuszone sytuacją. Ale to było wiele lat temu, teraz nie wyobrażam już sobie pracy na etacie. Wtedy miałam miękkie lądowanie. Wcześniejsza aktywność i otwarcie na ludzi szybko zaowocowały pierwszymi zleceniami.
Zdarza się więc, że pracuję wieczorami i w weekendy, jednak staram się, żeby to nie była norma.

Skoro jednak życie pchnęło Panią ku własnej firmie, to dlaczego PR, a nie np. agencja nieruchomości czy butik?

- Swoją drogę zawodową zaczynałam od dziennikarstwa. To mnie otworzyło na świat. Wcześniej byłam osobą nieśmiałą, która idąc do urzędu niepewnie pukała do drzwi i czekała na "proszę". Dziennikarstwo nauczyło mnie, że można wejść, że warto zadawać pytania, że stale można i trzeba uczyć się nowych rzeczy. To była doskonała baza. Z gazety trafiłam do PR. To dosyć częsta ścieżka. Przez cztery lata pracowałam jako specjalistka public relations w Instytucie Badań nad Gospodarką Rynkową. Było więc dla mnie naturalne, że nadal będę zajmować się PR, tylko już na własny rachunek.

Jednak na swoim trzeba być systematycznym i do tego - tak wielu twierdzi - jest się w pracy przez tzw. 24 na dobę?

- Jeśli lubi się to, co się robi, systematyczność przychodzi sama. Jeśli traktuje się poważnie swoją pracę i szanuje się czas swój i klientów, systematyczność staje się naturalna. A praca 24 na dobę? Tak pracowałam w gazecie, jeszcze na studiach i zaraz po ich ukończeniu. Nie patrzyłam na zegarek. Nie zwracałam uwagi na dni tygodnia. To był czas, kiedy wydawało mi się, że praca jest treścią życia.
Wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś decyduje się na zatrudnienie specjalistki ds. komunikacji, to jest otwarty na to, żeby jej słuchać.
Potrzebowałam czasu, by dojrzeć do tego, że są też inne rzeczy, dla których warto żyć. Staram się utrzymywać równowagę między tym co zawodowe, a tym co prywatne, choć zdarza się oczywiście, że te dwa światy się przenikają. Praca w PR jest pracą kreatywną, wymagającą kontaktowania się z wieloma osobami, więc nigdy nie będzie tak, że wyłączam komputer np. o godzinie 16., zamykam drzwi biura i "mam fajrant". Zdarza się więc, że pracuję wieczorami i w weekendy, jednak staram się, żeby to nie była norma. I choć zmieniło się moje postrzeganie czasu pracy, nie zmieniło się nigdy podejście do jej wykonywania - do terminowości, rzetelności i jakości. Muszą być na wysokim poziomie.
Własna firma nie była moim marzeniem. Założenie działalności było wymuszone sytuacją - mówi Anna Fibak. Własna firma nie była moim marzeniem. Założenie działalności było wymuszone sytuacją - mówi Anna Fibak.

Usługi nie są łatwą działalnością. Czy klient to nasz pan?

- Staram się budować partnerskie relacje z klientami i zwykle mi się to udaje. W przypadku doradcy, ekspertki, bo w takich rolach najczęściej występuję, jest to na pewno prostsze niż w przypadku innego rodzaju usług. Wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś decyduje się na zatrudnienie specjalistki ds. komunikacji, to jest otwarty na to, żeby jej słuchać. Bez tego współpraca byłaby bardzo trudna. Ważne jest obustronne zaufanie. Jednak ostateczną decyzję zawsze podejmuje klient. Przez lata nauczyłam się, żeby nie traktować jako porażkę tego, gdy klient nie skorzysta z mojej rady. W ostatecznym rozrachunku to on ponosi odpowiedzialność za swoje działanie i swój biznes. Zdarzało się oczywiście, że z niektórymi klientami "nie było mi po drodze", nie nadawaliśmy na tej samej fali. Nie przypominam sobie jednak, abym z kimś rozstawała się w konflikcie. Z przyjemnością mogę za to pochwalić się klientami, z którymi pracuję wiele lat i takimi, którzy do mnie wracają.
Nie żyjemy jednak w idealnym świecie. To, co może zrobić każdy i każda z nas, to zadbać o to, by działać etycznie na "swoim odcinku" i zachęcać do tego innych.

Ile trwa budowa takiej bazy klientów czy marki w Pani branży? Albo wprost, po jakim czasie da się z tego żyć?

- Prowadzę firmę od 2002 roku i od razu musiałam z tego żyć. Kiedy straciłam pracę, miałam już podpisaną umowę na kupno mieszkania i prawie przyznany kredyt. Moja sytuacja finansowa nagle zmieniła się diametralnie. To było mocno mobilizujące, żeby wziąć się do pracy. Okazało się, że jest zapotrzebowanie na moją wiedzę i umiejętności. Przydała się marka, którą - wtedy jeszcze nieświadomie - zaczęłam budować, gdy byłam dziennikarką i pracując w IBnGR. Większość klientów trafia do mnie z polecenia. I to jest mój największy osobisto-zawodowy sukces. Od kilku lat na ten sukces nie pracuję już sama. Po raz kolejny powtórzę, że warto być otwartą na ludzi - dzięki tej otwartości mam dziś świetnego wspólnika, Pawła Banaszaka, i fantastyczną współpracowniczkę, Dorotę Tanaś-Michalak. Uzupełniamy się i charakterologicznie, i doświadczeniem, i kompetencjami.

PR czasem jest źle kojarzony, jako sposób na ładne sprzedanie czasem złych wiadomości czy w ogóle coś wręcz zbędnego.

- Mówi się, że zaufanie buduje się długo i bardzo szybko można je stracić, jednym nieprzemyślanym działaniem, jedną wpadką. Praca PR-owca, poparta pracą całej firmy, na rzecz której działa, polega właśnie na tym mozolnym, długofalowym budowaniu zaufania, na budowaniu relacji i dbaniu o nie. Podstawą tworzenia tych relacji jest otwarta, szczera komunikacja, uwzględniająca potrzeby wszystkich zaangażowanych w nią stron. Jeśli ten warunek zawsze byłby spełniony i jeśli wszyscy rynkowi gracze, firmy i ich PR-owcy, byliby kryształowi, nie byłoby problemu nie najlepszego wizerunku branży. Nie żyjemy jednak w idealnym świecie. To, co może zrobić każdy i każda z nas, to zadbać o to, by działać etycznie na "swoim odcinku" i zachęcać do tego innych. To się po prostu opłaca.
To nie segregacja, to wybór. Są organizacje skupiające tylko mężczyzn, są i takie jak nasze stowarzyszenie - kobiece.

Nie wszyscy Pani uwierzą...

- Wiem. Ale wiem też, że są tacy, którzy się ze mną zgodzą.

A praktycznie, na czym polega pani praca?

- Wspólnie z klientami opracowujemy strategie komunikacji, czyli zastanawiamy się, o czym, kiedy, kto i w jaki sposób powinien się dowiedzieć, jakich informacji potrzebuje, w jaki sposób mu ich dostarczyć i jakie będą efekty tego, gdy już tę wiedzę posiądzie. Jaki to będzie miało wpływ na funkcjonowanie firmy, jej postrzeganie, na jej relacje z otoczeniem. To oczywiście duże uproszczenie. Kiedy strategia jest gotowa, przychodzi czas na działanie i wykorzystanie konkretnych narzędzi komunikacji. Posłużę się przykładem. Współpracujemy z firmą deweloperską - przygotowujemy informacje o nowych inwestycjach i materiały eksperckie na temat sytuacji na rynku nieruchomości i dostarczamy je dziennikarzom, organizujemy konferencje prasowe i wydarzenia specjalne, np. dni otwarte, podczas których zainteresowani mogą obejrzeć wybraną inwestycję. W komunikacji wykorzystujemy też media społecznościowe, np. prowadzimy profile na Facebooku. Doradzamy klientom, czy, których i jak używać.

Działa pani aktywnie w Polskim Stowarzyszeniu Kobiet Biznesu. Przyznam, że mam problem z taką.... segregacją. Nie wystarczy Polskie Stowarzyszenie Biznesu?

- To nie segregacja, to wybór. Są organizacje skupiające tylko mężczyzn, są i takie jak nasze stowarzyszenie - kobiece. Są też i takie, które zrzeszają i jednych, i drugie.

Jednak nie nazywają się klubem panów czy mężczyzn biznesu.

- Ale przecież mogą się tak nazwać. To tylko nazwa. Choć członkinią PSKB może zostać tylko kobieta, to organizowane przez nas wydarzenia są często otwarte dla panów.

Być może ta kobieca chęć bycia razem bierze się z tradycji darcia pierza?

- Coś w tym jest. Taka współczesna wersja kobiecych kręgów. Kobiety mają silną potrzebę wspólnego działania, wspierania się, dzielenia się przeżyciami, doświadczeniami. Mamy większą, kulturowo ukształtowaną, łatwość zwracania się do innych po pomoc. To wszystko wpływa na to, że chętnie działamy w grupach. I z tego wspólnego działania rodzi się wiele świetnych inicjatyw - rozwojowych, pomocowych, w końcu też takich, które służą po prostu przyjemnemu spędzaniu czasu.
Byłam uczennicą, studentką, siatkarką, dziennikarką, redaktorką. Dlaczego będąc kobietą, mam używać męskich określeń?

A podobno kobiety nie wspierają się?

- To mit. Znam mnóstwo przykładów, które to stwierdzenie obalają. Sama nie raz korzystałam ze wsparcia innych kobiet, sama też chętnie wspieram inne. Ostatecznie jednak to przecież nie płeć jest decydująca, tylko kto jakim jest człowiekiem.

Jest pani "PR-owcem" czy "PR-ówką"?

- PR-ówką. Byłam uczennicą, studentką, siatkarką, dziennikarką, redaktorką. Dlaczego będąc kobietą, mam używać męskich określeń? Teraz jestem prezeską - nie prezesem, i partnerką zarządzającą w spółce, a nie partnerem; ekspertką - nie ekspertem. Jestem kobietą i się tego nie wstydzę.

Bierze pani udział w inicjatywach społecznych, które mają pomóc innym, np. w Forum Mentorów. Dlaczego?

- Pamiętam początki swojej działalności. I pamiętam, że nie zawsze miałam do kogo zwrócić się po poradę. Często szłam do przodu po omacku, co było bardzo stresujące, albo o wiele dłuższą drogą, tylko dlatego, że nikt nie pokazał mi tej krótszej. Lubię dzielić się swoimi doświadczeniami. Od kiedy wiem, że to ma wartość dla innych, robię to jeszcze chętniej. Tak na marginesie: Forum Mentorów to kolejna fantastyczna inicjatywa stworzona przez kobiety: Alicję Gotowczyc, Alicję Zajączkowską i Hannę Gałusę. Mentorom i mentorkom pozwala doskonalić warsztat, a początkującym w biznesie daje możliwość korzystania z cennych rad. Najcenniejsze jest jednak to, że uczymy się od siebie nawzajem.


Podobno najlepiej uczyć się na cudzych błędach. Zdecydowanie lepiej słuchać mądrych rad. Własny biznes to często trudny kawałek chleba, ale - jak postaramy się pokazać - warto spróbować. Dla tych, którzy wolą rady rozpoczynamy nasz cykl rozmów z doświadczonymi przedsiębiorcami - "Jak to jest na swoim". Co tydzień garść nieocenionej wiedzy od praktyków w biznesie.

Opinie (33) 4 zablokowane

  • "Prezeską", "ekspertką"... Co za feministyczny bełkot.

    Kobieta chirurg to chirurdżka ? Kobieta polityk to polityczka ? Pani Premier to premierka ? A może premierzyca ?

    • 4 0

  • (2)

    Co co odnieśli sukces nie pchają sie do mediów.

    • 18 0

    • ... (1)

      To dlaczego w mediach jest tak dużo polityków? Przecież wygrali wybory, albo zostali wybrani...

      • 1 5

      • ale to nie sukces

        • 0 0

  • język (3)

    A ja jestem pomocem domowym (mianownik: pomoc domowy), bo przecież nie pomocą domową. Jestem mężczyzną i się tego nie wstydzę.

    • 35 2

    • Seksistowski artykuł (1)

      Kopernik przecież była kobitą a nie kobietem ;)

      • 5 1

      • Astronomką

        • 1 0

    • PRówka...Prezeska...rzygać się chce od tych ciągłych wypocin o potrzebie używania rodzaju żeńskiego w przypadku stanowisk, które w zasadzie stanowią nazwę własną.

      • 13 1

  • Kto to w ogóle jest? Takich jak ta pani są tysiące... trenerów, coachów, PRowców i różnych doradców rozwoju osobitego. (10)

    aaa już sobie przypomniałem... w 2009 roku umieściliście artykuł: "Urzędnik PRomował na dwa fronty?" Jak dla mnie wiarygodność tej pani jest wątpliwa.
    Czy naprawdę nie było lepszych przykładów ludzi którzy odnieśli sukces?

    • 47 22

    • Zapłaciła za artykuł, ma artykuł. (1)

      Dzieciom też pewnie płaci, zeby były dla niej miłe. PR 24 h na dobę.

      • 12 8

      • Kwintesencja 100%

        Kwintesencja 100%, to jak sama powiedziała jedna z metod operacyjnych działania PR "... dostarczamy je dziennikarzom...". Nic dodać, nic ująć.

        • 2 0

    • Czyjas znajoma?

      Czyja znajoma jest ta Pani, bo ewidentnie robicie jej 'darmow' - ? reklame!!!!! To jest wlasnie rzetelnośc w wykonaniu Trojmiasto.pl

      • 6 2

    • Jakieś propozycje ? (3)

      Czy tylko tradycyjne marudzonko ?

      • 1 6

      • Przynajmniej ktoś za kim nie ciągnie się jakiś smród z przeszłości. (2)

        • 7 2

        • No tak, typowe (1)

          Zawsze trzeba znaleźć jakiś smród. Wtedy życie od razu robi się piękne !

          • 3 4

          • W przypadku branży którą ta pani reprezentuje wyjątkowo ważne jest aby nie było żadnych smrodów.

            • 7 2

    • PR Gdyni nie istnieje od kiedy zwolnili panią Grajter. (2)

      Kobieta jest fanatycznie zakochana w Gdyni i pewnie oddałaby za nie życie. Teraz jest chaos, wygląda na to, że w Gdyni nie ma wodza, nie ma planu, wiedzą co robić dalej... Całą energia idzie w walke o lotnisko...

      • 5 8

      • gdyby tak było, to szczur już dawno poleciałby ze stołka.

        gość wszystko opiera na PR, wydaje na to ok 50 milionów złotych rocznie i ma się świetnie!!

        • 8 2

      • Cała energia, od zawsze, idzie na utrzymanie się przy władzy. Za wszelką cenę.

        • 15 0

  • my sie znamy :) (4)

    http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Urzednik-PRomowal-na-dwa-fronty-n31553.html

    • 18 4

    • mocne ++

      • 2 0

    • Poranne tropienie ploteczek (1)

      Daje większego kopa, niż kawa. Jaka szkoda, że czytanie ze zrozumieniem leży i kwiczy. Tak bywa, gdy teorie spiskowe przysłaniają widok.

      • 3 9

      • szkoda to jest wtedy jak krowa do studni na*ra

        • 2 0

    • oby więcej takich czytelników a nie ciemna masa która nie pamięta co było tydzień wcześniej

      gratuluję pamięci!!!

      • 8 0

  • Sposób w jaki pani poradziła sobie ze skandalem z MOPSem pokazał jakie mizerne kompetencje ma ta pani.

    Forum mentorów? Nie żartuje sobie... połowa z tych ekspertów to jacyś joggini, ezoterycy i wróżki.
    Niestety takie czasy... kreowanie wizerunku, mnożenie bytów które maja uwieriarygadniac kompetencje jest standardem. Trzeba każdego sprawdzać...

    • 9 3

  • Bardzo rozsadne podejscie do przekierowania swoim (2)

    dotychczasowym zyciem zawodowym, Pani Anno. Takze bardzo dobry i potrzebny artykul Pani Redaktor Wioletty. Mam nadzieje ze madrzy ludzie wykorzystaja go poprawnie.

    • 8 19

    • Łubudubu łubudubu!

      • 2 0

    • Ha, ha, ha.........

      Przypomnę: http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Urzednik-PRomowal-na-dwa-fronty-n31553.html

      • 4 1

  • z PR nikt nie przebije naszego cesarza Gdyni. (2)

    • 27 1

    • Gośc z psychiatryka od Kierownika w UE jest lepszy!

      • 1 0

    • No chyba, że to np ta firma się tym zajmuje

      • 7 0

  • Co to za agencja która nie ma nawet własnej strony?

    Moze znów zorientowali się, ze zatrudniają kogo nie trzeba

    • 11 3

  • Wszystko jest Przedstawieniem...

    Niektórzy próbują na tym zarobić i zdarzają się tacy, którzy z tego dobrze żyją.

    To tak jak z wróżącymi z dłoni, czemu sobie nie wywróżą numerów TotkA, KURSU AKCJI I KOGO WZIĄĆ ZA MĘŻA?

    jak zawsze, szewc chodzi bez butów, mało tego, wykupuje płatne artykuły :-)

    jedno jest pewne, zawsze znajdą się chętni, ludzi próbują wszystkiego by odnieść sukces lub przetrwać... Przynajmniej niektórzy.

    • 5 5

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ludzie biznesu

Marek Kasicki

Wiceprezes zarządu Energa-Operator. Absolwent Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki...

Najczęściej czytane