stat

Związkowcy ze Stoczni Nauta pikietowali w Warszawie. Sytuacja jest dramatyczna


Rosnące zadłużenie, problemy z wypłatami i brak planu na przyszłość. To problemy Stoczni Remontowej Nauta, o których coraz głośniej mówią związki zawodowe i to zarówno OPZZ, jak i NSZZ Solidarność. Wczoraj w Warszawie odbyła się pikieta. "Ratujcie Nautę, ratujcie stocznię! Nic nie zrobicie, stocznię zniszczycie!" - skandowali związkowcy. Choć problem nabrzmiewa, to rządzący wciąż zamiast konkretnych działań serwują tylko obietnice.


Czy władze mają pomysł na rozwój państwowego przemysłu stoczniowego?

nie, stocznie nie działają jak powinny 83%
tak, ale to jest trudna branża 9%
trudno powiedzieć 8%
zakończona Łącznie głosów: 525

Pod koniec lutego o sytuacji państwowych stoczni, w tym Stoczni Remontowej Nauta na wniosek Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych woj. pomorskiego, dyskutowano na specjalnie zwołanej Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego. Wczoraj z kolei z inicjatywy NSZZ Solidarność odbyła się pikieta pod siedzibą właściciela Stoczni, czyli Polskiej Grupy Zbrojeniowej i funduszu Mars FIZ, a potem pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.

Gospodarka morska w Trójmieście



W Naucie pracuje 430 osób, a do tego prawie drugie tyle w spółkach z grupy kapitałowej Nauta.

- Od roku co miesiąc boimy się o nasze miejsca pracy i wynagrodzenia. Sami sobie nie poradzimy z tym problemem. Żądamy podjęcia pilnych działań przez naszych właścicieli, którymi jest szeroko rozumiany Skarb Państwa. Chcemy uzyskania wsparcia w trudnym procesie restrukturyzacji - powiedział na pikiecie Edmund Ruszkowski, przewodniczący Solidarności w SR Nauta.

SR Nauta. Na komisji bez konkretów



Problemy narastają od dawna



A sprawa jest poważna i dynamiczna. Okazuje się, że za styczeń i luty tego roku pracownicy nie dostali w terminie pełnego wynagrodzenia. Tak twierdzą związkowcy. Jak na początku tego roku zapytaliśmy o wynagrodzenia władze zakładu, to 22 stycznia otrzymaliśmy odpowiedź, że "Stocznia dokonuje wypłat pensji w terminie i dotychczas nie miała miejsca sytuacja, w której byłby opóźnienia z tego tytułu". Jak widać, problemy się pogłębiają.

Od wielu miesięcy do mediów docierają sygnały, że SR Nauta miewa kłopoty z regulowaniem niektórych zobowiązań. Władze stoczni uspokajały, że takie chwilowe zatory zdarzają się w branży i nie świadczy to o złej sytuacji przedsiębiorstwa. Dopiero w ubiegłym roku, pod naciskiem posłów opozycji przyznano, że 2018 rok firma zamknęła ze stratą prawie 56 mln zł netto. Jak sytuacja wygląda obecnie, nie wiadomo, bo jeszcze nie ma sprawozdań.

Firmy z branży morskiej w Trójmieście



A problemy piętrzą się od dawna. Zaczęło się od umowy na budowę statku naukowo-badawczego "Oceanograf" dla Uniwersytetu Gdańskiego, która zakończyła się stratą. Naucie nie pomógł na pewno wypadek, który miał miejsce w 2017 roku, czyli zatonięcie doku pływającego wraz ze statkiem "Hordafor V". Stoczni nie powiódł się także projekt dotyczący przebudowy platformy Lotos Petrobaltic, dokończyła go Gdańska Stocznia Remontowa.

Miała pomóc Synergia 99



Nie powiodły się też plany dotyczące budowy nowych jednostek w Gdańsku. Ostatecznie zamknięto Zakład Nowych Budów, uruchomiony w 2013 roku na terenach po Stoczni Gdańsk. Powstawały tam głównie jednostki rybackie, które miały stać się specjalnością Nauty. Niestety w czerwcu ub. roku jeden z głównych kontrahentów Nauty - stocznia Karstensen - uruchomił własną stocznię w zakładzie wydzierżawionym od Vistal Offshore przy nabrzeżu Indyjskim w Porcie Gdynia. Do tej pory duńska stocznia zlecała budowę kadłubów stoczni Nauta, teraz zaczęła robić je sama. Obecnie majątek po Zakładzie Nowych Budów dzierżawi stocznia Crist.

Sytuację miała uratować sprzedaż udziałów w spółce Synergia 99. Te kilka lat temu zostały wniesione do Stoczni Remontowej Nauta. Całość z kolei należy do państwowego funduszu Mars FIZ. A majątek, o którym mowa, to działka wraz z infrastrukturą, w tym pochylnie i słynne dźwigi Kone. Cena wywoławcza z ub. roku to 80 mln zł. Niestety chętnych brak. Mówi się, że powodem są m.in. obawy przed obostrzeniami wynikającymi z wpisania tego terenu w rejestr zabytków.

Nauta wydzierżawi część terenów Stoczni Marynarki Wojennej. Początek konsolidacji?



Rozwiązaniem połączenie Nauty ze Stocznią Wojenną?



Ratunkiem mogłoby być połączenie SR Nauta ze Stocznią Wojenną. O tym też mówi się od dawna. Stocznie mogłyby połączyć siły, zwłaszcza że obie pracują dla sektora wojskowego. Produkcje i remonty można by prowadzić na terenach obecnie należących Nauty, czyli na działkach po Stoczni Gdynia. Na tereny należące do Stoczni Wojennej jest już chętny. Ostatnio zainteresowanie wyraził Zarząd Morskiego Portu Gdynia, który ma już pomysł na zagospodarowanie. Chciałby tam prowadzić działalność offshore wind.

Niestety władze Stoczni Wojennej bronią się przed takim rozwiązaniem. Na spotkaniu Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego padło, że problemem są długi Nauty. Zwłaszcza że swoje kłopoty i długi ma też Stocznia Wojenna. Tu mówimy o 20 mln zł zaległości.

W sprawie pojawia się też inny wątek. Według Tadeusza Aziewicza, posła PO, członka sejmowej komisji gospodarki morskiej, problemem może być tryb, w jakim państwo odkupiło majątek Stoczni Marynarki Wojennej. Ten zakład wystawiono na sprzedaż pod koniec 2016 roku. Cena wywoławcza wynosiła ponad 224 mln zł i stanowiła wartość netto przedmiotu sprzedaży. W odpowiedzi na ogłoszenie o sprzedaży wpłynęła tylko jedna oferta. Złożyła ją państwowa PGZ Stocznia Wojenna. Do transakcji doszło, a zakup nastąpił ze środków publicznych przeznaczonych na cele związane z bezpieczeństwem państwa. Zastosowano ten tryb, aby Komisja Europejska nie uznała tego za niedozwoloną pomoc. Taki tryb może przeszkodzić w połączeniu podmiotu kupionego do celów obronnych z podmiotem cywilnym. O tym też rozmawiano pod koniec lutego na Wojewódzkiej Radzie Dialogu Społecznego.

Ratunkiem dla obu stoczni, a także innych zakładów mogą być zamówienia państwowe. W lutym 2016 roku ówczesny wiceminister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Paweł Brzezicki przedstawił sejmowej komisji gospodarki morskiej szacunki na temat wewnętrznego rynku. Według ówczesnych wyliczeń resortu w najbliższych latach Polska miała potrzebować nowych jednostek w kilku obszarach - ok. dziewięciu okrętów (w tym trzy podwodne) dla Marynarki Wojennej, ok. 10 promów pasażerskich, ok. 40 kutrów, a do tego jednostki pomocnicze, np. holowniki. Niestety, jak ostatnie lata pokazały, dalej zostały tylko wyliczenia, bez pokrycia w działaniach.

Na razie dużo zapytań



Czy zarząd ma jakiś plan? Według władz Nauty kłopoty i długi generował Zakład Nowych Budów. Budowy statków widocznie nie są domeną gdyńskiego zakładu, choć tego chcieli przedstawiciele Skarbu Państwa. Teraz zakład chce się skupić na remontach i przebudowach. Władze Nauty tłumaczą, że w segmencie rynku cywilnego od trzech lat Stocznia odnotowuje zwiększoną liczbę zapytań ofertowych właśnie w tym zakresie.

- W szczególności prognozuje, że kontynuowane będą prace wynikające z nowych regulacji w Międzynarodowej Konwencji o zapobieganiu zanieczyszczeniu morza przez statki. Obejmuje to między innymi konieczność montażu systemu uzdatniania wód balastowych oraz systemu odsiarczania spalin. Zazwyczaj armatorzy łączą te prace z remontami klasowymi w dokach. Stocznia otrzymuje również dużą liczbę zapytań ofertowych na przebudowy jednostek typu offshore. Przykładem tego są zrealizowane w ostatnich tygodniach przebudowy dwóch jednostek w związku ze zmianą ich funkcji na okręty dla norweskiej Straży Wybrzeża - otrzymaliśmy w odpowiedzi od władz Stoczni Nauta.

Moim zdaniem

Ludzie biznesu

Monika Płocke

Banking Technology, Head of Change and Technology Capabilities w Nordea Bank AB. Absolwentka...